21 grudnia 2014

Noce z miłości bezsenne, bezcenne!

I smaczne . Bo co robi Matka, gdy spać nie może? Placki owsiane na maślance smaży. Hę! Takie czyszczenie lodówki przez wyjazdem. 
A czemu? Bo Gizmolove znowu popadł w niełaskę Morfeusza. Dżizas. Mam powtórkę z rozrywki. Tyle, że tym razem to egipskie ciemności nie dają spać. Jemu. Mi. Nam. Bo kiedy on "jedzie". Charcze. Puszcza bańki. W tour de pokoju czynny udział bierze. Ja normalnie zapałkami powieki podtrzymuję. Co by gwoździa nie przybić na lepkiej od ślinopotoku podłodze. 
No, chyba, że nie opłaca mi się już kłaść. To wtedy placki smażę. Jak dzisiaj.
BTW. Mieszanka godna wielogodzinnej podróży lotniczo- autobusowej. Mogłam od razu strzelić sobie w kolano. Albo w dupsko. Z kapiszona. 

Ale pomijając kwestie geograficzne. Niezależnie od długości i szerokości my matki miałyśmy, mamy i będziemy miały zawsze ze snem nie po drodze.

Kiedyś. Spać nie dawały hormony. Wysublimowane połączenia. Śledzika z nutellą. Kiszonego z czekoladą. Poranne rozmowy z muszlą klozetową. Nocne łydek skurczebyki. Pierwsze motyle. Piętki dla Taty. Przytulanki do pęcherza. Małe i duże nastrojów burze.

Teraz. Te niemowlakowe. Te podgorączkowe. Przed zębowe i zębuszkowe.  Do rozmów z Żyrafką o pół godziny przed budzikiem przedwczesne. Od sięgania gdzie wzrok nie sięga. A sprytna ręka. Albo zwyczajnie nie pamiętamy. Bo my już staruszkami. Od pierwszego MA-MA. I gugania. Ze Stwórcą w piłę grania.

Później. Klasówkowe. Studniówkowe. Testosteronowe. Uczuciami buzujące. Z wypracowaniem na piątkę. Ze złotym medalem. I stypendium w Yale. Imprezami przepełnione. Nocnymi pierwszo- randkami. Kinami. Popcornami. Z tą małą czarną. Co synową zwać będziecie. Albo pieszczotliwie... zołzą. Bo historia lubi się powtarzać.

Jakby nie było, będzie bardzo miło. Ale za cholerę się nie wyśpicie. Never ever! Matka ma to dozgonnie zagwarantowane w umowie. Bez możliwości renegocjacji. Taka karma. 

Źródło: www.facebook.com/BRZUCHATKI

Do zobaczenia za 16 godzin :D

TOP