5 stycznia 2015

By niejadek zjadł obiadek, potrzebuje "Wesołych zwierzątek"

Rodzic decyduje, co dziecko je. Dziecko decyduje, ile zje. 
Rodzic decyduje, kiedy i jak jedzenie będzie podane. Dziecko decyduje, czy posiłek zje.
Wszystkie świadome matki zapewne mają ten schemat wykuty na blachę. 
Są takie, którym pewnie kolorowy wydruk zdobi lodówkę. Bądź inny kuchenny mebel.
W końcu znajdą się i Zosie Samosie, które kierują się wyłącznie intuicją.
OK. Bo nie ma znaczenia, jaki sposób działania obierzemy. 
Ważne, by brzuszek był pełen. A banan na twarzy. Nie tylko ten z puree ;)

Gizmolove jako typowy piersiowiec swoją pierwszą owsiankę wsunął w wieku 6+. Wcześniej nawet przez myśl mu nie przeszło, że istnieje inny świat. Nie wyściubił nosa poza mamusiny cycek.
I dobrze!
Jednak nastał taki dzień, kiedy Gizmoowsianka na stałe zagościła w jego menu. Śniadaniowym i kolacyjnym.
Po niej przyszedł czas na pierwsze zupki. Papki warzywne. Rosołki. Miksowane mięska. Puree owocowe.
Jednym słowem nie oszczędzałam go. Ma się rozumieć w granicach zdrowego rozsądku. I dzięki temu nie ma problemu z jedzeniem.
Z małym wyjątkiem. Na kolację i tak musi być cyc. I basta!

Źródło zdjęcia: babyonline.pl

Rozszerzanie diety niemowlaka dla niego samego, jak i dla Matki stanowi niemałe wyzwanie. 
Kulinarne. Nowe smaki. Zapachy. Konsystencja. Blender w dłoń. I malutką łyżeczką do paszczki. Bacząc na skazę. Alergie. I inne paskudztwa.
Logistyczne. Nowe miejsce. Krzesełko. Mamo, ja już siedzę. A nie tylko przytulanie. Mizianie. Bicie serca. I na kolana.
Kreatywne. Bo gotowane. Nie znaczy nudne. Papkowate. Breje z kupnego słoiczka. Im milej podane. Tym chętniej zjedzone.

Dlatego zachęcam Was do wzięcia udziału w kolejnej, 4 już edycji Blogosfery Canpol. Gdzie możecie powalczyć o zestaw "Wesołe zwierzątka". By jedzenie Maluszka stało się przyjemnością. A nie przykrym doświadczeniem. I stresem.
Bo, to ile dziecko zje, zależy od tego, jak jedzenie będzie podane.
Nieprawdaż?!?

TOP