20 stycznia 2015

Każdy ma jakiegoś bzika

Skoro jej uległam, to postanowiłam ją kolekcjonować. Brzmi dziwnie? Niewiele bardziej niż Marii Awarii wzwody. A moje zbiory, choć równie nietrwałe. To pyszniejsze.
Jak już nazwałam się Owsianka i Kawa. To się pochwalę. Co do tej pory... zjadłam.

Przepisy na bastalena.blogspot.com
Zaczęło się oczywiście od Gizmola i jego pierwszej owsianki. Jak na Matkę co chwali się blogiem kulinarnym, to żadna rewelacja. Popisowa to ona nie była. I jeszcze sen z powiek spędziła. Bo kupa? Gdzie jest kupa?!

No, ale jak już wcześniej powiedziałam. Matka jeść byle czego nie będzie. I sama byle czym karmić nie zamierza. Wyszperała kuchnię pięciu smaków. Bo chce, aby ta breja jakiś smak miała. I oto jest. Gizmowsianka.

Do dziś na stałe zagościła w śniadaniowym menu Gizmola. Delikatnie modyfikowana. W zależności od zasobności lodówki. I aktualnych widzimisie Matki.

A te. Jak to u kobiety. Niezmiennie zmienne. I takie cudowności sobie sprawiała.

Razu pewnego odkryła, że z ulubionej kanapki Elvisa wyczarować można równie ulubioną owsiankę. I wpadła po uszy. Wykaraskać się do dziś nie może. Uzależniona. Poleca. Elvisiankę.

Równie przypadkowo. I eksperymentalnie. Powstała owsianka tatin. Tarta wylądowała w koszu. A owsianka w żołądku. Genialna. Doczekała się nawet gruszkowej modyfikacji.

Po jabłuszkach i z fartuszka gruszkach. Czas na bardziej egzotyczne owoce. Kaki. Daktyle. No, znowu pyszota! I okazyjne wersje. Jak piernikowa. Korzenna. Uch, zapachniało świętami. Były też próby zastąpienia kuskusem. I amarantusem.

Ostatecznie. Dobry koktajl owsiany. Też nie jest zły. Bo dzień bez owsianki. To dzień stracony. 

Jogurt truskawkowy zblendowałam z plastrami banana.
Rozlałam do szklanek, do 1/2 wysokości.
Osobno zblendowałam 2 obrane kiwi.
Na truskawkowy koktajl kolejno,
posypałam 2 łyżki musli śniadaniowego.
Mus z kiwi. I oprószyłam ziarnami słonecznika.

Pysznie. Zdrowo. Kolorowo!
A jakie są Wasze ulubione owsianki?

TOP