28 stycznia 2015

Kultura macierzyńska czyli kiedy pytają mnie...

Lubię czasem odgrzać sobie kotleta i obejrzeć dobry polski film. A że najlepsze są te stare, to je od czasu do czasu męczę. Na co Stwórca ze zdziwieniem fuka. - Znowu to oglądasz? I choć zna moje upodobanie. To zawsze wychodzi mu aktorskie fukanie.

Tym razem odgrzałam "Komedię małżeńską". 
Oglądaliście?


Ja po raz setny. A wciąż bawi. Teraz nawet bardziej. 
Najbardziej lubię ten moment, kiedy harujący ciężko jak wół mąż dzwoni do żony. Jak mniema, będącej na niekończących się wakacjach w pensjonacie DOM. Dzieci. I wieczny trądzik.
A pamiętacie co jej mówi?

Co u Ciebie kochanie?
Wyobraź sobie, że spotkałem Karola. Kolega ze studiów. Nie pamiętasz? 
Spotkałem go z dwiema Amerykankami. Zaprosiłem go do nas na wieczór. Więc weź to pod uwagę. Acha, jeszcze jedno. One są we-ge-tarian-kami. To chyba nie sprawi Ci kłopotów? 
Okazja? Koniecznie musi być jakaś okazja? Poza tym ciągle mówisz, że chciałabyś się jakoś rozerwać towarzysko, więc... 
I postaraj się ładnie wyglądać. Może poszłabyś do fryzjera? 
Nie rozumiem, czemu Ty jesteś w złym humorze? Rozpręż się! Uśmiechnij!


Do czego zmierzam?
Są pytania, których lepiej nie zadawać. Bo inaczej. Bij! Zabij!
I są odpowiedzi. I cięte riposty. I gorzkie żale są.
[Znacie to?]


Czemu on płacze?
Nie wiem. Zapytaj go. Ejj, czemu płaczesz?

Jesteś na urlopie macierzyńskim?
A niby gdzie mam być! Na Złotych Piaskach Bułgarii? A urlop macierzyński to chyba mężczyzna wymyślił. Tak jak całe zło tego świata. Od wojen gwiezdnych począwszy. A skończywszy na raku sutka. I celulicie. Bo brzydki.

Co u Ciebie słychać?
Że się tak powtórzę... A wiesz. W sumie dobrze. Kupa dzisiaj była. Wiesz, strachu się trochę najadłam. Bo bananem napasłam. I tak czekałam. Czekałam. Ale się doczekałam. Uff!!! Kamień z serca. I trochę taka niewyspana jestem. Jedynki idą. Wiesz jak jest. Spać nie dają.

Karmisz piersią?
Nie, kanapkami. Najbardziej lubi z masłem orzechowym.

Co taka niewyspana jesteś? Przecież małe dzieci tylko śpią.
Owszem. Ale także jedzą. Płaczą. I w pieluchy walą. W nocy też. BTW. Miałam całe cztery godziny nieprzerwanego niczym snu. Więc jestem jak młody bóg. Nie widać?!

Kiedy możemy do Ciebie wpaść? Widziałam na Twoim blogu wpis na takie dobre ciasto.
Hmm, szkoda, że nie doczytałaś. Wpis jest sprzed roku. Kiedy jeszcze miałam czas piec. Bo dziś to tylko owsianki. Ale też dobre. Zapraszam.

I jedno z moich ulubionych...

To kiedy kolejne dziecko?
...

A wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze? Że człowiek wcale nie chce nieraz tak odpowiedzieć. Ale musi. MUSI! Bo matka ma prawo być zmęczona. Ciągłym pytaniem. Głupim gadaniem. Zmęczona niespaniem. Jedzeniem o nieludzkich porach. I tym, że karmienie piersią to egzotyka w dzisiejszych czasach. A dziecko musi czasem sobie popłakać. Że jak chcesz mnie odwiedzić. To zapraszam. Ale przygotuj się na monolog o Zombiaku. Bo to on mi spędza sen z powiek od ośmiu miesięcy. I przepraszam, że nie zachwycę się Twoją nową fryzurą. Ale dla mnie obecnie golenie nóg to wielki luksus.


I, że czasem lepiej tak, jak wyżej. Bo najchętniej to bym powiedziała... A weźcie wy się wszyscy odp...! 


Obrazek na czołówce Marty Frej
TOP