22 stycznia 2015

Mam aparat i nie zawaham się go użyć

jak robić dobre zdjęcie jedzenia
Blog oprócz dobrego tekstu, to także fotografia przyciągająca oko. Wołająca: Czytelniku, wejdź! Rozgość się. I zostań. Bo warto.
Dziś o moim talencie. Nieoszlifowanym. Bo jeszcze cały czas popełniam błędy.  Uczę się na co powinnam zwrócić uwagę. Co zmienić. A co ulepszyć.
Całe moje dotychczasowe doświadczenie opiszę na kulinarnych przykładach. Bo to głównie ta dziedzina fotografii spędza mi sen z powiek. 
No to jemy. To znaczy jedziemy...

Po pierwsze musiałam zaznajomić się ze sprzętem Stwórcy.
Ogarnąć obiektywy. Blisko. Daleko. Szeroko.
Statywy. Bo nieraz trzęsi łapka ostrość gubiła. 
Przeprosić się z lampą. Weź zrób tu dobre zdjęcie podczas nocy polarnej.

Bo szata zdobi nie tylko człowieka

Długo to trwało, ale w końcu dotarło. Nie wystarczy jedynie ugotować. Jedzenie trzeba ubrać. Przyozdobić. Jak modelkę. Wystylizować. Tu odjąć. Tam dodać. Podmalować. Zatuszować.
Taka tytułowa owsianka. Albo zupy, których długo nie mogłam ugryźć. W końcu mi nie straszne.

Grochówka. Obie z tego samego przepisu. Na widok której ślinianki mocniej Wam pracują?
Najważniejszy jest kontekst

Nauczyłam się (mam przynajmniej taką nadzieję) wykorzystywania tego co mnie otacza. Odpowiedniego dobierania tła. Rekwizytów. A to już połowa sukcesu. Zapytacie po co?
Nie zdawałam sobie z tego sprawy, jakie to ważne, dopóki nie przewertowałam miliona zdjęć na zaprzyjaźnionych blogach. Bloger nie robi już zdjęcia tylko kanapce/ owsiance/sałatce etc.
Bloger robi zdjęcie kanapce fantazyjnie owiniętej w papier przewiązany kokardą z napisem, Eat me, please. Owsiance z roześmianą małą paszczką w tle. Sałatce zapakowanej w kolorowego lunch box'a, bo pisze akurat post o drugim śniadaniu. I tak dalej. I tak dalej...

Pisząc rekwizyt, nie miałam na myśli jedynie patelni i obrusów

To samo dotyczy kadru idealnego. Ale taki to mnóstwo pstrykania. Wspinania. Wyginania. Tu wyostrz. Tam nie. A na koniec i tak zostaje garstka "dobrych" zdjęć do obróbki.
Mnie osobiście do gustu przypadł rzut z góry. Trochę gorzej ma się sprawa z frontami. A jak się okazało zupy najlepiej prezentują się w kadrze 3/4. 

I to co tygryski lubią najbardziej

A ja nie wiem jak mogłam wcześniej bez nich focić, a konkretnie obrabiać zdjęcia?
Napisy! To dopiero jest 100% do podreperowania kiepskiego zdjęcia. Zapełnienia niepotrzebnej przestrzeni. Ukrycie nieoblizanego noża. Albo ot, po prostu dla zabawy.

Niby tylko napis. A jaka zmiana, nieprawdaż?

I kolaże. Kiedy jest tak dobrze, że aż za dobrze. To kombinuję, bo inaczej się nie zdecyduję.

A może frytki do tego? Które byście wybrali? Ja się nie mogłam zdecydować.

Chociaż cały czas łapię się na tym, że najlepsze (subiektywnie) focisza wychodzą mi zupełnym fartem :D Hmm, może to kwestia modela?


Talent rozwijam zgodnie z radami Matta Armendariza i jego Fotografią kulinarną dla blogerów.

pozdrawiam, bastalena

TOP