8 stycznia 2015

Jak skompletować szafę dziecka... z głową?

Mały człowiek. Jeszcze się taki nie urodził. Co by we wszystkim pochodził.
Jeszcze się taka nie urodziła. Co by ze wszystkim nie przesadziła. Matka, oczywiście!

Każdą. Prędzej czy później. Bez wyjątku. Czeka. Zakupowe szaleństwo. Wyprawkowe szaleństwo.
Gdybym wcześniej wiedziała, co napisałam poniżej. Na pewno zaoszczędziłabym kasy. Czasu. Nerwów. Sobie. Stwórcy. I rodzicom. Bo to głównie oni stali na czatach. A kurierzy tylko dzwonili. Dowozili. Na zmianę z listonoszem. 

Matko! Przyszła. Pierworódko. Kolejna. Kobieto! Puchu marny. Opanuj swe emocje. A czas zaoszczędzony i nerwy na wodzy wykorzystaj na bardziej przydatne zajęcia. Idź na spacer. Ale szerokim łukiem omijaj sklepy. Przeceny. Promocje. Tiaaa. Łatwo powiedzieć. Trudniej zrobić. Wiem. Bo sama jeszcze kilka miesięcy temu uprawiałam e-shopping. Nosa nie odrywałam od kompa. Ustawiałam przypomnienia na komórce. Aby nie przegapić kończących się aukcji. I po co?
Chyba tylko po to, aby usłyszeć...
A nie mówiłem!
I po co Ci to było?!
Następnym razem będziesz mądrzejsza.
Tiaaa, chyba mi tu kaktus wyrośnie.
Pożyjemy. Zobaczymy.
Teraz sprzedajesz?!
Poczekaj. Może komuś oddasz. 
Te nowe dasz w prezencie.
I te pe.
I te de.
Stwórca do dziś ma ubaw z Matki. Że taka głupia. Była.
A Matka Wariatka. Na błędach naumiana. Dobrze radzi. Bo już mądrzejsza. I burza hormonów dawno z niej zeszła. Gniazdo uwiła.
Kupuj z umiarem. Szmatek typu "first size" lub standardowych oseskowych rozmiarów 50/56 miej dosłownie parę sztuk. Najlepiej tylko na wyjście ze szpitala i kilka następnych dni. Dzieci w pierwszym okresie na prawdę szybko rosną. Nim się obejrzysz, a już będziesz nimi wycierać dno szafy.

Stawiaj na jakość. Nie ilość. Serio. Lepiej mieć mniej, ale dobrego gatunku pajacyków. Niż zapchać szafę bodziakami, które po pierwszym praniu trafią do kosza. Szczególnie, że pralka od tej pory stanie się twoim ulubionym sprzętem AGD. Na równi z żelazkiem.  

Na zakupy wybieraj się z kimś. Kto ostudzi emocje, doradzi i w porę chlaśnie po łapkach. Uchroni już nadszarpnięty budżet. Najlepiej oczywiście sprawdza się Tatuś. Bo koleżankę łatwo przekabacisz. A przyszła babcia może okazać się bardziej szalona niż ty.

Patrz na metki z cenami. Promocje nie zawsze okazują się promocjami. A Matki są bardzo łatwym łupem naciągaczy. Wiadomo. Matce nie odmawia, kto się myszy boi. Łatwo jej pogubić się w gąszczu rabatów i super okazji.

Szperaj. Przełam się. Zaprzyjaźnij się z używkami. Second- hand na prawdę nie jest taki straszny. A dziecięce szmatki z reguły są "prawie" nowe. Jeśli nie zupełnie nowe. I dużoooo tańsze. Pomyśl na co wydałabyś zaoszczędzone pieniądze. O, nie nie! Tylko nie na kolejne ciuchy.

Oczekuj. Ty swoje. A goście swoje. Licz się z tym, że zawsze coś dostaniesz. Taki zwyczaj. A poza tym tak najłatwiej. Ciotki- klotki zawsze myślą, że są jedyne. Pół biedy jeśli przyszłościowe i kupują z wyprzedzeniem. A najlepiej pieluchy. To towar deficytowy.

Omijaj. Szerokim łukiem sklepy. Wyprzedaże. Kiedy już masz skompletowaną wyprawkę. Unikaj laptopa. A szczególnie tych wszystkich kuszących stron. Nie wchodź tam! Nie klikaj!

I mój osobisty patent.

Ostatnie będą zasypanymi. Czyli jeśli jesteś jedną z ostatnich pośród grona kuzynek, sióstr, koleżanek, którym bocian w drodze. To się w ogóle nie martw. Zobaczysz ;)

Czy coś przegapiłam?
Jakie są Wasze doświadczenia w tym temacie?

pozdrawiam, bastalena

TOP