20 marca 2015

Offline czyli dajcie Wy mi wszyscy święty spokój!

Stwórca ma nową dziewczynę. A ja rywalkę o jego względy. Ma na imię Luna. I zajmuje cały jego czas. Myśli. A przede wszystkim ręce. To chyba największe zło z jakim przyszło mi się zmierzyć. Bo o ile z długonogą blondynką z dużymi niebieskimi oczami rozprawiłabym się szybko. Z otwartej. Lub zamkniętej. Wybór pozostawiam potencjalnej ryzykantce. O tyle ze smartfonem już tak łatwo nie jest. W końcu mniejsze to, to. I bajerów co nie miara. A to fejsbuczek co chwila pik, pik. A to skype sesion na klozecie. Sic! Pora pogonić zołzę!



Żarty żartami, ale wyobrażacie sobie dzień bez komputera?! I tym podobnych pochłaniaczy czasu. Smartfonów. Ajfonów. Ajpadów.
Tylko Ty i przestrzeń. Czasoprzestrzeń z krwi i kości. 
Dzień dobry bardzo bez fejsa. Onetów i innych wirtualnych pe. Tylko werbalna komunikacja. 
Śniadanie bez dzióbka na Insta. Bez lajka pod słit focią z pankejkami. 
Jak Cię widzą tak Cię piszą. A nie jarają się avatarem z Simów. 
Gdzie trzeba pogadać. A nie skajpnąć. Przytulić. A nie tweetnąć. Prokreować. A nie...
Wystawże łeb znad klawiatury! Spójrz na drugiego człowieka.


Jutro pierwszy Dzień Wiosny. Dzień Wagarowicza. Kiedyś kulturalnie człowiek kitrał się z lekcji. I tyle go widzieli. A ja mam dla Ciebie inną propozycję.

Zrób sobie wagary od kompa!
Umów się ze znajomymi.
Idź na spacer z rodziną.
Zorganizuj ploty z przyjaciółką.
Wyskocz do kina.
Znajdź czas dla siebie.
Wycisz się.
...
Oczyść się choć na chwilę. Godzinę. Dwie. Ale zapomnij o nałogu, który podstępnie doprowadza Cię do społecznej degeneracji.
Czekam na inspirujące komentarze. Inne będę kasowane ;)

Z cyklu. Tak będę siedział!

pozdrawiam, bastalena
 
TOP