19 marca 2015

Wiosenne odmolenie czyli nadaj rzeczom szansę na drugie życie

Dylemat jest zawsze ten sam. Zostawić? Wyrzucić? Czy sprzedać? I teraz. W zależności czy do głosu dopuszczam A) emocje i sentymenty B) racjonalne podejście do sprawy czy C) aspekt finansowy. Wiosenne. I analogicznie jesienne. Wietrzenie szafy zwykle kończy się tym samym... WIELKIM bałaganem. W pokoju. I w głowie. Przerzucaniem z kąt w kąt. By finalnie wszystko powróciło na pierwotne miejsce. Bo z jednej strony szkoda. Z drugiej po co mi to [jak nie pamiętam, kiedy miałam to na sobie ostatni raz]. Ale przecież zawsze może się jeszcze przydać. Ot, kobieca logika. Szkoda, nie szkoda. Mola pogonić trzeba. Zerknij jak ja sobie z tym radzę. Może dorzucisz coś od siebie.


Po pierwsze. Wywal wszystko na środek pokoju. Po drugie. Weź każdą rzecz do ręki i oceń jej stan. Po trzecie. Przydziel do jednej z kategorii. Do dzieła!

#1 Do noszenia czyli nówki sztuki nie śmigane


Tutaj zwykle lądują niezbite pewniaki. Mniej lub bardziej śmigane. Ale jeszcze się dopinam. Niezniszczone. Na czasie. I tak zwane [modne ostatnio słowo] MUST HAVE. Czyli to co każda kobieta w swej szafie mieć powinna. Biała bluzka. Mała czarna. Czy nieśmiertelne dżinsy. Podglądam kilka blogów modowych. Dzięki temu wiem co jeszcze mogę wykorzystać. A z czym bezpowrotnie się rozstać. Bo jak każdej zdrowej kobiecie w szale emocji promocji zdarza się nabyć gwiazdę jednego sezonu. Która potem wyciera kąty.

#2 Do sprzedania czyli "Alle" sztuki


Dobre, ale... No, właśnie. Za duże. Za małe, ale szkoda wyrzucić. "Ale" sztuki mają swoje miejsce w szafie u kogoś innego. Jak to? A tak to! Dzięki koleżankom. Kuzynkom. Allegrowiczom. Albo całej masie nawiedzonych szafiarek. Zwykle jednak moje przepierzenie kończy się słomianym zapałem. Bo albo nie chce mi się cykać fotek. Albo szafing zamieniam na łomżing. Na czym zyskuje Caritas albo inne wspomożenie wiernych.

#3 Do wykorzystania czyli teścia patenty


Ostatnia kategoria to rzeczy, które... jeszcze mogą się przydać. Ha! Jednak nie do noszenia? Ależ czemu nie. Stare sprane dżiny doskonale sprawują się przy brudnych podwórkowych porządkach. Kto mnie tam w domu widzi w czym pomykam. A bawełnianą koszulką najlepiej się poleruje auto. Czym teściu mnie swego czasu zaskoczył. Nie kupuję ściereczek do sprzątania. Stare bluzki wykorzystuję do wycierania kurzu. Jako szmaty do podłogi. Albo do mycia okien.
 

Widzisz jakie to proste! 


Za każdym razem poczucie zadowolenia rozsadza mi bimbały. Satysfakcja, że zyskałam miejsce w szafie. Notabene na nowe ciuchy. He! He! Jak w reklamie. BEZCENNA!

pozdrawiam, bastalena

TOP