4 kwietnia 2015

God Påske czyli Wielkanoc po norwesku

Na norweskim wielkanocnym stole próżno szukać święconego i mazurków. Nie pachnie tu też żurem z białą kiełbasą. W sumie przy norweskim stole próżno szukać Norwegów. God Påske!

Dlaczego? Dlatego...


Statystyczny Norweg nie patrzy na wielkanocną tradycję przez pryzmat kościoła. Dla niego ma ona wymiar czysto rekreacyjny. Czemu tak? W krainie Rudolfa Wielkanoc jest synonimem odpoczynku, swego rodzaju ferii wiosennych z powodu wielkiej kumulacji dni wolnych. Nieoficjalnie dla wielu Norwegów liczą się one już od piątku poprzedzającego Niedzielę Palmową (Palmesøndag) i trwają aż do Wielkanocnego Poniedziałku (Andre påskedag). Oficjalnie pierwszym dniem wolnym jest Wielki Czwartek (Skjærtorstag). Co prawda Wielka Sobota to normalny dzień roboczy, ale i tak większość usług świadczona jest raczej na pół gwizdka. To i tak o dwa dni więcej niż w Polsce. Skoro to ferie, to obchodzi się je jak na ferie przystało. Stereotyp to wyjazd do górskich domków letniskowych (hytte). Szusowanie na stokach połączone z pierwszą wiosenną opalenizną (påskebrun). Można też spotkać się ze wzmożonym ruchem na lotniskach. Spowodowanym modą na spędzanie świąt w ciepłych krajach. A tu niezmiennie rządzi Gran Canaria.

Jeśli nie żurkiem i mazurkiem to czym? Wielkanocne MUST HAVE to czekoladowe batoniki Kvikk Lunsj. Marcepanowe ciasta. Wielka jagnięca noga (lammelår). Kiełbaski grillowe (grillpølse). I wszędobylskie ziemniaczane sałatki (potetsalad). Norweskie dzieci obdarowywane są w tym czasie barwnymi jajkami wypełnionymi cukierkami. W Wielką Sobotę przynosi je wielkanocny zając (påskeharen), który chowa cukierkowe jajka, rozpoczynając tym samym zabawę w wielkanocne polowanie (påskeeggjakt). A konsumpcyjnym symbolem świąt są pomarańcze.

Nieodłącznym elementem świątecznej tradycji jest czytanie książek o tematyce kryminalnej (påskekrim). He, kto by się spodziewał? Jak to zwykle bywa, spowodował o tym wielki przypadek. Albo jak kto woli wielki sukces. Sukces wydawniczy książki Bergentorget plyndret i natt ("Splądrowany wielki pociąg do Bergen"), która ukazała się w 1923 r. przed świętami. I zapoczątkowała tę nietypową tradycję.

I jeszcze garść ciekawostek.

Påskeedition. To jedyny czas, w którym zamiast narcise kupicie påskelilje. Niby jedno i drugie to żonkil, a jednak! W czasie świąt wszystko co do tej pory było "normalne", teraz staje się wielkanocne. I tak. Mamy påskepølse. Påskeskinke. Påskeegg. Påske...

Dotyczy to także mleka. Jedna z firm mleczarskich wypuszcza w tym czasie "kryminalną" serię. Drukuje na opakowaniu komiks z dreszczykiem.

Kvikk Lunsj. O tym, że to tak bardzo "wielkanocny" batonik, świadczy między innymi fakt, iż w trakcie świąt Norwegowie zjadają ich ok. 20 mln sztuk, co stanowi połowę rocznej produkcji.

Wielki Piątek (Langfredag). To dzień, w którym telewizja norweska nie emituje reklam.

Sverigedag. Poniedziałek Wielkanocny upływa Norwegom na zakupach. Nie leję wody. Serio. Serio. I żeby sprawę jeszcze udziwnić. Na zakupy udają się do sąsiedniej, tańszej Szwecji.


Co myślicie o tak spędzanych świętach? 

pozdrawiam, bastalena
TOP