13 kwietnia 2015

KartofLove Story


Piękna blond włosa Polka pojechawszy na wakacje do Bułgarii, wzbudziła gorące uczucie w pewnym Warneńczyku. Turek codziennie zarzucał ją prezentami. Dzień rozstania zbliżał się nieuchronnie. Czas i żal było wracać z wakacji. Pociąg stał gotów do odjazdu, gdy w ostatniej chwili w na peron wpadł ów Turek i wręczył przez okno swojej wybrance, z serca płynący, ostatni podarunek...

Był to. Jak się po chwili  okazało. Dwukilowy worek dorodnych kartofli :D

Jak to mówią. Przez żołądek do serca. A że nieraz szalejemy pod jej wpływem, to już inna kwestia. Ale do sedna. 
Pierwszy dzień kwietniowego wyzwania u Mai. Długo się zastanawiałam nad dzisiejszą historią. Wiedziałam, że większość rzuci się na opisywanie blogowych początków i macierzyńskich zmagań. I nie pomyliłam się. Ja dla odmiany postanowiłam podzielić się z Wami przepisem na zapiekankę kartoflaną z brukselką pod serowym beszamelem. Chwytajcie, bo warto.


Ziemniaki obrałam, wypłukałam i starłam na cienkie plasterki (prawie jak na chipsy). Brukselkę opłukałam, odcięłam końcówki, przekroiłam na połówki. W żaroodpornym naczyniu ułożyłam naprzemiennie warstwami ziemniaki i brukselkę, tak aby wierzch zwieńczyły ziemniaki. 

Przygotowałam sos beszamelowy, do którego dodałam starty żółty ser. Mieszałam, aż do jego rozpuszczenia. Całość wylałam na przygotowane warzywa. Naczynie przykryłam folią aluminiową i wstawiłam do nagrzanego piekarnika (180 st.) na 30 min. Po tym czasie (jeśli warzywa są już dość miękkie, szczególnie ziemniaki) zdjęłam folię, zapiekankę oprószyłam gałką i dodatkowo zapiekłam przez 15 min. zmniejszając temp. do 150 st.

* * * 

A dlaczego tak? Z sentymentu. Rok temu startowałam nim w konkursie "Zielono mi". I jakoś tak mi się łezka nad obiadem dziś zakręciła. Bo sobie przypomniałam, jak blendowałam. Blenderem, który wówczas wygrałam. 

Także tego, smacznego! Ot, taka to historia miłosna z happy (bl)endem ;)

pozdrawiam, bastalena
TOP