23 kwietnia 2015

Wyzwanie się gotuje


Naszła mnie razu pewnego ochota na upiększanie. Nie, nie siebie. Na mnie już za późno. Wpadłam po uszy w lifting bloga. Czcionka. Kolumna boczna. Rozwijane menu. Disqus. Cuda wianki. W poszukiwaniu idealnego szablonu zapędziłam się tak bardzo, że zapomniałam o jednym. Racjonalnym myśleniu. Jeśli robisz jakieś nieodwracalne zmiany na blogu, pamiętaj o utworzeniu jego kopii zapasowej. Ot, co! 
I bęc! Usiadłam. I płakałam. W końcu to powiedziałam... BASTA! Nie chcę tego bloga! Mam go serdecznie dość! Im bardziej się staram. Tym bardziej głupieje. Przynajmniej święty spokój będzie!

Nad szablonem bloga usiadłam i płakałam

I był. Przez godzinę. Potem żal mi się zrobiło. I przykro strasznie. No, bo... jak żyć?! Bez myślenia o czym będzie kolejny post? I skąd wezmę zdjęcia do jego oprawy? Czy w szaleju dnia powszedniego wygospodaruję chwilę czasu na spokojne myśli uczesanie? A czy ktoś je jeszcze przeczyta...?

Wzięłam się w garść. 
Szablon, owszem ważna sprawa. Ma oko przykuwać. Zapraszać z ponowną wizytą. Z drugiej strony znam masę blogów, które nie zabiegając o wygląd, doskonale sobie radzą. Bo wiedzą, że w blogowaniu liczy się tak na prawdę co innego. Wnętrze. A wnętrze to Wy, którzy niejako tworzycie tego bloga.

Nie ukrywam, że większość blogowych znajomości zawarłam poprzez wyzwania blogowe. Sama swoje pierwsze kroki stawiałam w styczniowym wyzwaniu u Uli. Od tamtej pory w miarę regularnie staram się dorzucać swoją cegiełkę do blogosfery. Ciekawe wyzwanie, tym razem fotograficzne, zaproponowała także Karolina autorka bloga Żyj- Kochaj- Twórz.

A teraz ja.

Gotować każdy może...

Po wiosennym wyzwaniu, na które większego odzewu nie było. A szkoda, bo uważam, że tematy ciekawe były. Na kwietniowe współorganizowanie też się nikt nie zgłosił. Nie poddaję się jednak. I czaję z kolejnym. Jako, że nie potrafię się pozbyć pewnej etykietki, która do mnie trochę na własne życzenie przylgnęła. Wyzwanie na gotowanie wymyśliłam. Takie tygodniowe. Przecież każdej z nas temat jest bliski? Każdej matce, kobiecie, artystce, fotografce. Blogerce. Każda na swój sposób temat ugryźć może.

Jednak to nie wszystko. Postanowiłam od samego początku współtworzyć z Wami to wyzwanie. Dlatego... podrzucam trzy tematy i Waszej woli pozostawiam wybór. Bo jak wcześniej wspomniałam... Wy niejako tworzycie tego bloga ;)


Według mnie nie ma bardziej wdzięcznego rodzaju ciasta. Człowiek nie martwi się czy wyrośnie. Nie opada. W ekspresowej wersji można użyć ciasta francuskiego. Albo filo. Pozostaje tylko jedno pytanie. Na słodko, czy na słono?


Myślę, że ten temat nasuwa się sam przez się. Długi weekend zbliża się wielkimi krokami. Nawet jeśli nie zdążymy z pomysłami na czas. Możemy wykorzystać majówkę do wyzwania. I kucharzyć. I focić. A potem dzielić się pomysłami w wyzwaniu.


Uchylcie rąbka tajemnicy. Zdradźcie swój sekretny przepis na pizzę idealną. Jakie są Wasze must have składniki? A może lubicie coś przekombinować? I co robicie z brzegiem, jecie czy obgryzacie tylko?
 
* * *

Z tematem pozostawiam Was na weekend. W poniedziałek będziemy działać dalej.

Przypominam także o trwającym od wczoraj linkowym tygodniu. Blogi to kawy czyli podziel się linkiem. Śmiało. Dajcie się poznać!

pozdrawiam, bastalena
 
TOP