28 czerwca 2015

Tupot małych stóp

bruski w bergen, visitbergenUbierzcie się ciepło. Zabierzcie ze sobą parasole, kurtki przeciwdeszczowe i kalosze. Dziś zabieram Was na wycieczkę do deszczowej stolicy Norge, Bergen!

25 czerwca 2015

Najszybsza pizza świata czyli zrób to inaczej

- Ej, Mysz. Weź powiedz mi o czym mam pisać bloga? [truje mi od pewnego czasu Stwórca].
- Pisz o wszystkim. 
- No, ale jak o wszystkim, jak wszystko już napisane...
Pozamiatał. Pomyślałam, wzdychając z jękiem.

23 czerwca 2015

Podziel się swoją chwilą [konkurs+wyniki]


FriEND, boyfriEND, girlfriEND, bestfriEND, everything has an END  except... famILY! It has 3 letters that says... I Love You!

22 czerwca 2015

Dzisiaj noc jest piękniejsza

Najpierw Rodzice obchodzą Twoje urodziny. Roczek. Dwa. Osiemnastkę... Nim się obejrzą, wylatujesz z domu. Na studia. Na swoje. Na zawsze. I od tamtej pory to Ty dzwonisz z chóralnym Sto lat! Bo pewnych dat się po prostu nie zapomina.



18 czerwca 2015

Czy można przestać być blogerem?

Słucham sobie Kaśki. I nucę razem z nią.

Lubię ten stan. Rozkoszne sam na sam. Cisza i ja. Cisza, ja i czas. Kocham ten stan. Cudowne sam na sam. Kawa i ja. Owsianka, kawa, ja. Nie ma kumpli, nie ma nieprzyjaciół. Nie licząc dwudziestu w paczce pampersów...

Buhahaha!

17 czerwca 2015

Kto rano wstaje... ten mi lajka daje!

Na polu bitwy zwanym pieszczotliwie życiem codziennie rano przekonuję się, że są rzeczy, bez których nie istnieję w pełnym wymiarze godzin.
Jest to owsianka, kawa oraz... Owsianka i Kawa.


15 czerwca 2015

A Ty co byś oddała, aby pospać piętnaście minut dłużej?

Nie lubisz poniedziałku? Spraw, by to poniedziałek znielubił Ciebie! Jak? Po prostu dobrze go zacznij. Bo jaki poniedziałek. Taki cały tydzień. Podstawą dobrze rozpoczętego dnia, niezależnie czy jest to poniedziałek, środa czy niedziela, jest odpowiednie nastawienie. Dobra organizacja. I uśmiech! Tylko tyle. Albo aż tyle.


12 czerwca 2015

Sio kampanio!

Wciąż nie milkną echa kampanii "Nie odkładaj macierzyństwa na potem". Blogosfera zawrzała! Ja postanowiłam wstrzymać się od głosu. Jak i od jakichkolwiek komentarzy pod Waszymi wpisami. Skądinąd całkiem dobrymi. Co nie oznacza, że nie mam własnego zdania na ten temat. Mam. Ale czytając Was nie mam zamiaru "kopiować" tego, co już zostało napisane. 
Dlatego w dzisiejszym przeglądzie tygodnia zebrałam teksty, które nijak się mają do tej kampanii. Bo przecież nie samym macierzyństwem blogosfera żyje.

11 czerwca 2015

Pimp my pizza

Nic nie mam przeciwko marketowym mrożakom. Ba, pokuszę się nawet o stwierdzenie, że kto nie zjadł przynajmniej raz w życiu Grandiosy, nie jest Norwegiem. Nawet tym przyszywanym ;) Ale szczerze przyznajcie. Nie znudziły się Wam już te ociekające wyrzutami sumienia pizze z sieciówek? Bo mi tak. Dlatego od czasu jak zaczęłam moją kulinarną przygodę w zaciszu domowego piekarnika, zweryfikowałam nieco pojęcie słowa pizza. Ulubiona? Idealna? Jak zwał, tak zwał. Dziś uchylam rąbka tajemnicy. I liczę na cięte smaczne riposty.

8 czerwca 2015

Krótka notka o weekendzie czyli Bergen, motyla noga mać!

Przez rok miałam takie widoki. Ależ ile można jarać się słońcem o północy albo śniegiem w maju. Od czterech miesięcy oswajam się z nowym miejscem. Taką wsią pod Bergen. A tutaj.

Cieszę się światłem, którego mam mniej- więcej. Nie na tyle dużo, aby na nie narzekać i po nocach nie spać. Ale nadal jakby więcej, bo mój midnight son ciągle nie zasypia przed dwunastą. Zdecydowanie więcej mam też czego innego. I to już nie cieszy tak bardzo.

"Polacy są tak agresywni, 
a to dlatego, że nie ma słońca. 
Nieomal przez siedem miesięcy w roku, 
a lato nie jest gorące. 
Tylko zimno i pada, 
zimno i pada na to miejsce w środku Europy..."

KAZIK SIĘ MYLIŁ!

Zdecydowanie. Polacy nie powinni mieć powodów do narzekania. No, chyba że mieszkają w Bergen. Deszczowej stolycy Norge. Rzut beretem od też się liczy. Odkąd wróciliśmy z urlopu, czyli od dobrych dziesięciu dni, nic tylko leje. Albo LEJE. Czasem dla odmiany tylko pada. Tutaj nawet jak słońce świeci to przez deszcz. Początkowo wydawało mi się to nawet naturalne. I zabawne. Przynajmniej nie trzeba trawy na zielono malować, jak w Tromso. Ale w sobotę rano wymsknęło mi się cichaczem jakże rodzime. Bergen, motyla noga mać!

Podczas gdy Wy rozkoszowaliście się długim, gorącym weekendem. Wybierając pomiędzy zimnym leszkiem, a żubrem za rogiem. Osz, jakże chciałabym mieć taki dylemat. Ja zastanawiałam się co zrobię z całą lodówką kiełbachy przytachanej w trzydziestokilowym bagażu. I nagle słyszę. Jest nadzieja. Także tego grilla, cośmy jeszcze przed wyjazdem zakupili. Odpalili my czym prędzej. Zjedli. I ledwo zdążyłam talerz wylizać. Nie zgadniecie, co? Zaczęło padać.

Leje do dziś.

A jak Wam minął długi weekend?

pozdrawiam, bastalena

5 czerwca 2015

Wyrolowana przez niezrolowaną roladę, bez jaj!

Zachciało mi się bezy i eksperymentów w kuchni. To sobie tylko bałaganu narobiłam.

3 czerwca 2015

Poradnik blogera #1 Jak dodać profesjonalizmu blogowi założonemu na Bloggerze?

Przemyślałam sprawę dwa miliony dwieście razy i nie zamiaruję póki co blogspota opuszczać. Ani nazwy skracać. Dobrze mi tu. Dobrze mi takTo ja sprzed niespełna miesiąca. I wiecie co? Zdanie to nadal podtrzymuję. Ba, powiem więcej. Nawet się w nim utwierdziłam. Za wysokie wordpressowe progi na bastaleny nogi. A Blogger wcale nie musi być nudny i nijaki. Zakład? Dziś Wam to udowodnię. A raczej udowodni. Nie przedłużając zatem...

1 czerwca 2015

4 dorosłe myśli na Dzień Dziecka

Naczytałam się ostatnio mądrych mądrości o konsumpcjonizmie. Slow life. Aż sama tak zwolniłam, że jak zaraz nie wypuszczę z siebie tego co poniżej, to chyba puszczę bąka. Wyjdę z siebie i stanę obok. No, rozsadzi mnie od środka!



TOP