1 czerwca 2015

A Ty jak często się uśmiechasz?


Naczytałam się ostatnio mądrych mądrości o konsumpcjonizmie. Slow life. Aż sama tak zwolniłam, że jak zaraz nie wypuszczę z siebie tego co poniżej, to chyba puszczę bąka. Wyjdę z siebie i stanę obok. No, rozsadzi mnie od środka!



Dorośliśmy, ale żyjemy w dziwnych czasach.

W czasach, gdzie wszyscy muszą. Być. Wygładzeni. Wylaszczeni. Wychudzeni. Wypchani. Wyczesani. Wygoleni. Wypachnieni. I w ogóle wy (...) ani.

W czasach, gdzie wszyscy muszą. Chcieć. Smartfona. Auto. Cudzego męża. Kota. Psa. Święty spokój. I nie swoją żonę. Ale dziecka już nie.

W czasach, gdzie wszyscy muszą. Mieć. Cudzego męża z telefonem i autem. Albo nie swoją wylaszczoną żonę. Tylko nie mózg.



Żyjemy byle jak. Byle gdzie. Byle z kim. Byle prędko.



Żyjemy. Byle do piątku. Którego w poniedziałek i tak nie pamiętamy. Bo kac. Byle do świąt. Które zawsze przejadamy i przepijamy. Bo taki czas. Byle do wakacji. Które objeżdżamy palcem po mapie. Bo na inne nas nie stać. Byle do lata. Które na nie cieszy. Bo tylko zimno i pada.


Żyjemy na pokaz. Na kredyt. Na kacu. Na fejsie.


W czasach, kiedy czas zapieprza. Kiedy pracujemy, by móc w ogóle żyć. Kiedy żyjemy życiem innych, zapominając, że nasze ucieka nam między palcami. W czasach roznegliżowanej pop kultury. Konsumpcjonizmu. Samodegradacji. Wyścigu szczurów.


S-T-O-P ! ! !


Zwolnijmy. Zatrzymajmy się na chwilę. Spójrzmy na uśmiech dziecka. Bo kiedy dziecko się śmieje, świat cały się śmieje. Spójrzmy na uśmiech dziecka. I go odwzajemnijmy. Bo najważniejszym nie jest być, chcieć, mieć.


NAJWAŻNIEJSZYM JEST KOCHAĆ. I BYĆ KOCHANYM.




Wbijcie to sobie do czaszek. Plisss!

Uprasza się o zachwyt! Ale o kopiowanie (zdjęcia) już nie!
A teraz czerwcowe obiecane cacanki. 

#1 Majowy post roku miał być. A był post od bloga. Ale i rok roków był. Dlatego przymierzam się do ogarnięcia tematu mojego macierzyństwa. Miałam hucznego coś na dziewiętnastego maja napisać. Ale nie dałam rady. Potem po drodze Dzień Matki był. Dzień Dziecka. Może po prostu ten post nie potrzebuje wielkich dni? On sam w sobie będzie wielki. Nawet w zwykły poniedziałek. Kiedyś tam. Pamiętnego roku. Będzie.

#2 Nowe wpisy. Dużo za dużo tego. To rozpaprane. To niedokończone. Bo już nowe myśli huczą. Wskakują i wyskakują. Na chwilę. Cmokną mój umysł jak Gizmol bimbała. I sobie pójdą w siną dal. Chciałabym je jakoś uczesać. Pozbierać. Ujarzmić. I nazwać. Dlatego w końcu Wam wyznam, dlaczego jestem taka nieregularna. Niepełnosprytna. I rozpieprzona.

Więcej grzechów nie zdradzę. Zaglądajcie! A wpadając na kawę bez owsianki, odpowiedzcie mi i sobie na tytułowe pytanie.

pozdrawiam, bastalena

TOP