17 czerwca 2015

Kto rano wstaje... ten mi lajka daje!

Na polu bitwy zwanym pieszczotliwie życiem codziennie rano przekonuję się, że są rzeczy, bez których nie istnieję w pełnym wymiarze godzin.
Jest to owsianka, kawa oraz... Owsianka i Kawa.




Dobry bloger bez swojego bloga nie funkcjonuje. Tak jak dobry blog bez odpowiedniego zaplecza w postaci fanpage. Bądźmy szczerzy. Nie ważne jak miażdżące system teksty będziesz pisać. Bez wiernego i skrojonego do swoich potrzeb socjalu daleko nie popłyniesz na fali fejmu. Z kolei jak zadbasz o swoje media, tak wierny socjal będziesz mieć. Ten kij ma dwa końce. I oba mogą Ci zrobić kuku, jeśli w porę nie zareagujesz.


Długo się nad tym zastanawiałam. Ale w końcu postanowiłam. Idę na swoje. Tym, którzy nie wiedzą o co kaman, spieszę z wyjaśnieniem. Do wczoraj działałam na bastalenowym fanpage, który prawdę mówiąc, skupia wokół siebie kulinarną ekipę, plus pociotki i koleżanki, którym niezręcznie było odrzucić zaproszenie.


Chcąc być uczciwą wobec moich obecnych owsiankożerców i kawopijów, zdecydowałam się zaorać od nowa facebookowe poletko. Powalczyć z tymi z dupy wyjętymi zasięgami. I zebrać wierną rzeszę odbiorców mojego bloga. Być może robię sobie właśnie kuku, ale kto nie ryzykuje, ten szampana nie pije.


Zapraszam serdecznie do polubienia oficjalnego owsiankowego fanpage.



P.S. Mam też słabość do białych t-shirtów z napisami. Długo szukałam idealnego, bo ja strasznie wybredna jestem. I w końcu znalazłam! Ładny, prawda?!


TOP