25 czerwca 2015

Najszybsza pizza świata czyli zrób to inaczej

- Ej, Mysz. Weź powiedz mi o czym mam pisać bloga? [truje mi od pewnego czasu Stwórca].
- Pisz o wszystkim. 
- No, ale jak o wszystkim, jak wszystko już napisane...
Pozamiatał. Pomyślałam, wzdychając z jękiem.

Też tak myślicie? Przecież jest tyle rzeczy... Moda. Uroda. Gotowanie. Miłość. Wnętrza. Social media. Seks. Muzyka. Sport. Podróże... Generalnie można pisać o wszystkim, co ślina na język przyniesie. I klawiatura zniesie.

A jednak!

Jak tak czytam to mam nieodparte wrażenie, że Stwórca trochę racji ma. Co blog, to w kółko o tym samym piszą. W kółko te same oklepane tematy. W kółko ten sam ból istnienia. Jak śniadanie, to owsianka. Jak pizza, to Margarita. Jak na wakacje, to Chorwacja. A jak sezonowy zawrót. To wszędzie tylko truskawki, szparagi, rabarbar, dynia. W tartach. Ciastach. Koktajlach. Do zarzyyygania. Jak walentynki, to serduszka. Na dzień taty koszulka, jakby nie można było kupić kwiatka. Jak jeden mąż chcą świat zmieniać. I wywracać życie do góry nogami. Planami. Radami. Inspiracjami. I z fałszywą skromnością, że niby nie blogują dla pieniędzy. Nic tylko ten lifestyle. Social. I dzieci. Wszy-scy pi-szą tooo sa-mo!!!

Jednak.

Pomimo, że wszystko zdaje się być już napisane. Wciąż nowe blogi powstają. I powstawać będą. I lajków będzie przybywać.
Gdzie tu sens? Bo jaką przewagę może mieć początkujący blog nad innymi blogami?
Oczywistą! Wszyscy wszystko od wszystkich już słyszeli. Ale od nowego jeszcze nie.
Ot, co.

Ale jednak?

Gdyby to było takie proste, to nie siedziałabym tutaj teraz i nie pisała do Was tych oczywistości, tylko wygrzewała tyłek na Mauritius. A dlaczego tego nie robię? To proste! Bo nikogo już nie kręci poniedziałkowa pomidorówka z niedzielnego rosołu. Tego nikt nie czyta. Takich pomidorówek są setki. Do tego insta zawalony zdjęciami owsianek z hasztagiem #blogerjezimne. Jak jest głupi, to je zimne. Gdyby był mądry, to by zjadł i w nosie miał fotkę, bo takich też są tysiące. Że nie wspomnę już o tych samych "przewijających się" zdjęciach, które masowo pobierane z darmowych stocków coraz bardziej odrzucają niż przyciągają do czytania. Jakby nie można było (cyknąć swojego i) się wyróżnić. Czy to takie trudne? Widać tak skoro nadal piszemy, jemy i umieszczamy to samo. Bo w byciu blogerem najtrudniejsze jest wyjść poza granice, wyróżnić się, zrobić coś inaczej niż wszyscy, być poza zasięgiem. Dać się ponieść wyobraźni!

Czasem wcale nie potrzeba wielkich słów. Ozdobników. I tony pudru. Wystarczy być oryginalnym. 

Bułka z masłem, nieprawdaż?

Najszybsza pizza świata

I wymyślił. 
Bloga o niezdrowym jedzeniu. Bo o zdrowym jest pełno. 
Z niebanalną nazwą. Żyj i żryj!

Podczas gdy ja serwowałam najszybszą pizzę świata. Limited slim, fit edition. Szybszą w przygotowywaniu niż Harrison Ford w Ściganym. Do tego gluten-free, wege, na wodzie z norweskiej wioski. Bo ma być oryginalnie ;)

Został ostatni kawałek. KOMU!?

pozdrawiam, bastalena

TOP