5 czerwca 2015

Wyrolowana przez niezrolowaną roladę, bez jaj!

Zachciało mi się bezy i eksperymentów w kuchni. To sobie tylko bałaganu narobiłam.



Miała być rolada bezowa, ale mój piekarnik postanowił spłatać mi figla. Miała być mięciutka i puszysta jak pupcia niemowlaka beza. A wyszła krucha i chrupiąca bezucha. Ale przecież nie wyrzucę, tylko dlatego, że się nie zrolowała. 

Pokruszyłam. 

Dodałam mascarpone, bo już ubite było. 

Polałam musem z rabarbaru.

I zjadłam ten słodki bałagan. Z Eton. Z najlepszą pochwałą ever. 

Doobre Ci to wyszło. Tak fajnie się te smaki przenikają. Zachwycił się. Różnicy nie poczuł. Uff!



A gdzie tu eksperyment? Zapytasz.



W jajkach. A raczej ich braku. Tak. Od teraz możesz bezować bez obaw, co zrobić z żółtkami. Nie przecieraj oczu ze zdumienia. Lepiej otwórz puszkę po cieciorce, odlej wodę i ubij ją. Tak po prostu. Przecież białko to białko. Niezależnie z czego pochodzi. Powiadam Ci, wychodzi!


1/2 szklanki wody po ciecierzycy
1/2 szklanki cukru pudru
1 łyżeczka soku z cytryny


Wodę z cieciorki wlałam do wysokiego naczynia. Ubiłam mikserem z końcówką- trzepaczką przez pięć minut. Nie przestając miksować, dodawałam porcjami cukier puder. Sok z cytryny. Ubijałam kolejne pięć minut. I piana, voila!


Do następnego bezowania, Robaczku.
TOP