9 lipca 2015

Bloger (pi)je zimne #1 Ayran

Lato w pełni. Upały nie odpuszczają. Co robić, aby utrzeć się przed skutkami wysokiej temperatury, która daje nam się we znaki? Przede wszystkim należy pamiętać o regularnym, jak to ktoś ładnie określił na moim fanpage, zraszaniu. Najlepiej od razu w pakiecie, zewnętrznie i wewnętrznie. Więc jak już wyjdziecie z wody, koniecznie przygotujcie sobie cudo, które poleca dla Was Ewa z bloga jedzzapetytem!

Bardzo dobrze się składa, że cykl kulinarnych wpisów gościnnych otwiera właśnie ona. A raczej on. No, dobra oni. Bloger nie tylko je, ale i czasem pije zimne. Szczególnie w letnie upały, na które libańskie specjały serwuje sam król ochłody i orzeźwienia. Ayran we własnej osobie. 

Dlaczego akurat libańskie? Jak wiecie nasza dzisiejsza kulinarna bohaterka na swoim blogu uprawia m. in. kuchnię z dalekiego Libanu. Poprosiłam ją zatem o przygotowanie czegoś typowego dla tamtych rejonów. Zobaczcie co mi przy okazji powiedziała:

Ayran wywodzi się z Turcji. Spożywa się go dla ochłody, gdyż gasi pragnienie i działa odświeżająco. Nazwałabym go rozcieńczonym jogurtem z solą, a czasami pieprzem. Podawany jest najczęściej w proporcjach 2:1 lub 1:1. W Libanie z kolei przyrządza się ten delikatny napój z jogurtu naturalnego, wody i czosnku roztartego z solą. Proporcje są sprawą indywidualną. Jedni wolą delikatniejszy smak, inni ostrzejszy.

Czyli co dokładnie będzie nam potrzebne?

Jogurt naturalny, woda mineralna, ząbek czosnku, sól i opcjonalnie świeża bądź suszona mięta.

I co dalej?

Czosnek rozcieramy z solą. Jeśli nie macie ucieraczki do czosnku, pomóżcie sobie dnem szklanki. Do utartego czosnku dodajemy odrobinę wody i mieszamy. Następnie w dzbanku łączymy jogurt z czosnkiem i solą i dolewamy wody mineralnej do uzyskania pożądanej konsystencji. Napój schładzamy. Dla bardziej odświeżającego efektu można dodać listki mięty, świeżej bądź suszonej. Tylko proszę, na początku obchodźcie się oszczędnie z solą i czosnkiem, aż będziecie wiedzieć jaki smak Wam odpowiada.
Tak przygotowany napój można już pić?!

W kilku domach spotkałam się z tym, że taki ayran o bardziej gęstej konsystencji podawany jest nawet jako zupa z pokrojonymi w kostkę ogórkami. Nie mylcie z arabskim chłodnikiem! Spróbujcie koniecznie. Trudno uwierzyć, ale gwarantuję, że tak przygotowany napój przyniesie Wam ulgę, ochłodzenie i ukojenie. 

Bardzo dziękuję za przepis.

Proszę! I serdecznie wszystkich pozdrawiam. 
A Was gorąco zachęcam do zgłębienia tajników kuchni libańskiej i nie tylko, bowiem Ewa kucharzy również na bawarską nutę. Wszystko to i jeszcze więcej przepisów znajdziecie na blogu jedzzapetytem.pl



Kto się skusi? Chętnie też dowiem się jakie są Wasze ulubione "zraszacze" na takie upały?


pozdrawiam, bastalena
TOP