1 lipca 2015

Letnia owsianka i kawa

Pogoda dopisuje! Nic tylko pisać podsumowanie czerwca :P Zapraszam na to co było i na to co będzie. Bo pomimo wszędobylskiego rozleniwiania i wakacyjnego nic nierobienia Matka nie zamierza zwalniać tempa.


Po majowym urlopie wróciłam z głową pełną pomysłów i nowym smartfonem. Zgodnie z planem, udało mi się w końcu założyć tak długo wyczekiwane konto na instagramie! Ale... zdaję sobie sprawę, że nie zachwycam fotami. Czemu? Gdyż mój Smartson od razu wyniuchał nową zabawkę. Jak szybko telefon wpadł w jego rączki, tak szybko z nich wypadł. UPS!!! i wyzionął cyberducha. Także tego, zachęcam do obserwowania INSTA_LENY. Ale na nowe focisza #instagirl z dzióbkiem szybko nie liczcie. Co się odwlecze to nie uciecze. Póki co uprasza się o zachwyt nad tym #słitaśnym dziubdziobem ;)

W czerwcu obiecałam Wam mocne postanowienie poprawy. I chyba się z niego wywiązałam. W sumie powstało 13 postów. Szczęśliwa trzynastka? A jakże!

#Obiecanki owsianki
Był to miesiąc zapowiadanego posta roku. Dzięki wyzwaniu na blogu Sen Mai dokonałam niemożliwego. Spięłam pośladki i opowiedziałam, dlaczego od roku moja noc jest piękniejsza. Chyba Wam się podobało, bo przepięknym komentarzom nie było końca. Dziękuję! Niespodziewany deszcz lajków polał się także na (już!) owsiankowy fanpage. Postanowiłam wyjść spod fartuszka bastaleny, więc kto jeszcze nie polubił, niech nadrabia, tu KLIK i regularnie odwiedza. Dlaczego? Nie chwaląc się... zostałam namaszczona przez Ulę do organizowania wyzwań u mnie i na dniach zdradzę tematy lipcowego wyzwania blogowego ;)

#Cykl za cykl
To nie koniec zmian na blogu. Wraz z początkiem miesiąca kawy się ze mną napiła i na nurtujące mnie od zawsze pytanie, czy można dodać profesjonalizmu blogowi na Bloggerze, odpowiedziała Agata, w środowisku znana jako Blokotek. Tym samym zainicjowała cykl wpisów gościnnych objętych hasztagiem #blogidokawy. Dotychczas służył mi on do urządzania linkowych party. Niestety dużo lepiej wychodzi to Lifestylerce i Karolinie z ŻKT. Jednak nie zamykam się na między blogową współpracę. Wręcz przeciwnie! Poszerzam ją o wpisy gościnne i to w trzech kategoriach: Polak za granicą (wycieczki, życie na emigracji itp.), Blogi do kawy (szeroko pojęty lifestyle, mile widziane wpisy DIY, bo z robótek ręcznych jestem kiepska), Bloger je zimne (kuchnia i gotowanie, tutaj będę bardzo wybredna ;)

Jednak UWAGA!!! Zastrzegam sobie prawo do selekcji zgłaszanych wpisów. Opublikuję tylko te, które rzeczywiście wpadną mi w oko oraz wpasują się w koncepcję bloga. Tak to już ze mną jest. Nie dość, że wybredna to jeszcze wredna ;) Na dniach zakładka WSPÓŁPRACA zostanie uzupełniona o wszelkie informacje dotyczące wpisów gościnnych.

#Rozterki Blogerki
Jakbym jeszcze za mało Wam w głowach namieszała, to w połowie miesiąca zupełnie niechcący powstał nowy cykl, Rozterki Blogerki. Biorę w nim pod lupę moje blogowanie i odpowiadam co sprawia mi największy problem. W lipcu postaram przyjrzeć się bliżej moim wpisom, a konkretnie tytułom. Bowiem jak dobry żart, tynfa wart. Tak dobry tytuł, wart wejścia. O czym przekonałam się analizując ostatnie statystyki. Już dawno tak nie płakałam (ze śmiechu), jak zdałam sobie sprawę z tego, po jakich słowach kluczowych ludzie do mnie trafiają. Do matki wariatki już przywykłam, w sumie sama się tak mianowałam. Ale wylizać ją! Jak mniemam potencjalnego czytelnika skusił przepis na nocną owsiankę kokosową. Po zjedzeniu, której nie pozostaje nic, tylko wylizać... miseczkę do dna. Ha ha!

#Panie, chwalą nas!
Wyjdzie, że znowu się chwalę, ale jak jest czym, to trzeba. W maju nie było okazji, dlatego teraz postanowiłam nadrobić zaległości i PODZIĘKOWAĆ. Tak to już bywa, że od czasu do czasu Matka jest na językach. Nawet nie wiecie jaką jej to sprawia przyjemność, jeśli zupełnie niespodziewanie wpis jest w polecajkach lub blog wywołany do tablicy. W maju byłam u Any, której zawdzięczam najbardziej trafny jak do tej pory opis tematyki mojego bloga (aż go sobie na fanpage zapodałam). U Marty dowiedziałam się, że jestem mamą z prawdziwego zdarzenia. W czerwcu miód na me serducho polała moja imienniczka, Madl-len. I śmiem twierdzić, że najlepsze blogi piszą Magdy! Widziano mnie jeszcze w cieniu palm na Korsyce z Francuzką bombonierką. A dziś czytałam, jak Beata poleca mój iście egzystencjalny wpis. No serce roście! Przyznać się, kto jeszcze wspominał o mnie na blogu, bo nie chcę nikogo niechcący pominąć?

#Na zakończenie. 
Przeprowadziłam mój pierwszy konkurs. Tatowy. Wyniki wiszą od niedzieli. Naprawdę zwycięzca nie chce wypasionej koszulki od cioci Nesky?


pozdrawiam, bastalena
TOP