12 sierpnia 2015

O tym jak Pan Kotek był chory

Choroba – prędzej czy później przyjdzie na człowieka, tak więc prędzej czy później któreś z małżonków również wyląduje w łóżku z temperaturą. I jeśli trafi na męża, to nie ma się co denerwować – ta przypadłość rodzaju żeńskiego jest do zaakceptowania. W końcu my kobiety też bywamy w łóżku z katarem i kaszlem – tyle naszego męskiego innego pod kołdrą... Ale nie o tym.



Tak więc choroby trafiają się każdemu. Jednak nie jest tajemnicą, że mężczyźni chorują zupełnie inaczej niż kobiety. W tym miejscu podkreślmy słowo „zupełnie”. Jedna choroba, a powoduje u mężczyzn reakcję o 180 stopni odwrotną do tej, którą okazują kobiety. Kiedy nie byłam jeszcze mężatką, myślałam, że to ściema, ale nie – to jest prawda najczystsza jak łza! Też nie wierzysz? Sprawdź sama!

Kiedy kobieta choruje, zazwyczaj uważa, że to nic takiego. Jej nic nie jest, ona sobie poradzi. Pójdzie do pracy, w domu posprząta, ugotuje. Choćby się słaniała na nogach i co chwila kładła do łóżka – zrobi wszystko. Na raty, dziesięć razy wolniej, ale zrobi. Będzie się leczyć domowymi sposobami, ewentualnie jakimś specyfikiem bez recepty. Żeby poszła do lekarza, to minie tak gdzieś na oko z tydzień, a przy tym stan samopoczucia musi albo nie ulec zmianie albo się pogorszyć. Z kobiety twarda sztuka, a jak jeszcze do tego jest perfekcjonistką, to już nie ma szans, żeby straciła czas na chorowanie. Ot, taka tam grypka nie zepsuje jej planu dnia roboczego. Przyjdzie weekend, to może się położy odpocząć, ale góra na pół godzinki. A może i z tym przesadzam.

Natomiast kiedy choruje mężczyzna, dom zmienia się w szpital w Leśnej Górze. Różni się tylko tym, że zamiast przystojnych lekarzy do obsługi chorego pozostaje tylko jedna pielęgniarka – żona. Chory mężczyzna jest w stanie agonalnym i potrzebuje całodobowej opieki jak na OIOMie. Temperatura 37 stopni potrafi zabić – przynajmniej w teorii mężczyzny. Żadne domowe specyfiki nie są go w stanie uleczyć. Absolutnie. Taki szmelc? Nie, nie, nie. Jedynym domowym lekarstwem, jakie jest w stanie przekonać go o swojej skuteczności, to dobre pół litra. Oprócz tego mężczyzna potrzebuje profesjonalnego leczenia, czyli wykupienia połowy apteki.

Chory nie jest w stanie zrobić nic. Może tylko leżeć w łóżeczku, przykryty kołderką, z miękką podusią pod główką i pilotem od telewizora w dłoni. O dziwo, skakanie po kanałach mu nie szkodzi. Poza tym samodzielnie nie jest w stanie wykonać żadnego innego działania. Ewentualne wyjście do pracy, pójście do toalety czy jakakolwiek próba przemieszczenia chorego mężczyzny w łóżku jest okupiona jękiem, użalaniem się na swój los i prośbą o skrócenie cierpienia. Żona winna mężem zajmować się należycie i odpowiednio do jego stanu, czyli: podawać jedzonko, robić herbatkę, podawać lekarstwa na czas, mierzyć temperaturkę, chuchać, dmuchać, głaskać, przytulać, okazywać współczucie i wyrozumiałość – jednym słowem troszczyć się o to bezbronne, cierpiące kociątko.

Co istotne, pomimo tak krytycznego stanu zdrowia nie wolno pod żadnym pozorem zmuszać mężczyzny do wizyty u lekarza. W swojej chorobie jest on na tyle wspaniałomyślny, że decyduje się cierpieć bez potrzeby angażowania w to osób trzecich. Wystarczy mu te pół apteki i żona.

Powyższe zachowania występują u mężczyzny nie tylko podczas przeziębienia czy grypy. Mają one miejsce także przy wszelkiego rodzaju stłuczeniach, otarciach, skaleczeniach i bólach.

Tak więc! Droga żono, przygotuj sobie w szafie fartuszek pielęgniarki. Przyda ci się on nie tylko na upojne noce.

Drodzy mężczyźni! Potraktujcie ten post z dystansem, tak jak i ja go potraktowałam podczas pisania. Drogie kobiety! Nie wierzcie wszystkiemu, co tutaj napisałam - być może akurat Wy macie w domu wyjątki potwierdzające regułę. Macie?


W ramach cyklu Środy są Wasze gościem dzisiejszego wpisu jest Weronika, bliżej znana jako Plasterek Cytryny. Serdecznie dziękuję jej za ten humorystyczny wpis. Mam nadzieję, że i Wam się spodobał. A jeśli chcecie więcej takich zapraszam do odwiedzin jej bloga oraz nowej strony Weronika Labisko.


Weronika ma dla Was niespodziankę. Specjalnie dla sympatyków Owsianki i Kawy przygotowała ofertę na usługi graficzne. Zachęcam do zapoznania się z nią, bo zdolna dziewczyna... o czym niebawem się przekonacie. Stay tuned!
Wpisy gościnne to skuteczne narzędzie marketingowe. Jeśli jesteś zainteresowana taką formą promocji na moim blogu, zapraszam do zapoznania się z regulaminem zamieszczonym w zakładce WSPÓŁPRACA.

pozdrawiam, bastalena

TOP