26 sierpnia 2015

Polak za granicą #1 A co Ty wiesz o Chinach?

Szybkie pytanie: Jacy są Chińczycy?

1
-
2
-
3

Masz odpowiedź? Nie zapomnij podzielić się tą pierwszą myślą w komentarzu pod postem. A teraz ciekawa jestem, czy jest ona którymś z poniższych stereotypów. 


Jeszcze będąc w Pekinie spisałam własne przekonania na temat Chińczyków i wypytałam o nie towarzyszących mi Polaków. Chodzi oczywiście o przekonania sprzed przyjazdu. Nasze polskie stereotypowe wyobrażenia na temat ludzi mieszkających w Chinach. Oto efekty naszej burzy mózgu i rozprawa z nimi. Co jest prawdą, a co czystym mitem?

#1 Wszyscy Chińczycy wyglądają tak samo
MIT. Chyba najbardziej rozpowszechnione przekonanie. A raczej wrażenie wynikające z tego, że my Europejczycy nie znamy dobrze chińskich rysów, nie jesteśmy z nimi opatrzeni przez co nasz mózg wyłapuje tylko najbardziej inne od naszych cechy tworząc w naszych głowach obraz takich samych Azjatów. I dlatego oglądając po raz pierwszy azjatycki film nie odróżniamy aktorów.

W rzeczywistości Chińczycy są do siebie tak samo podobni jak ja i Bastalena, Ty i Katowiczanin itd., wszystkich nas łączy względnie jasna skóra, podobna budowa ciała, podwójna powieka, czy proste nosy. Przez te cechy... Chińczycy uważają, że Europejczycy wyglądają wszyscy tak samo! Naprawdę. I im także zajmuje chwilę, aby się przestawić i zacząć dostrzegać różnice w naszej fizjonomii.

Anegdotka z życia wzięta znana już czytelnikom Krasnoludków: Początek mojego pobytu w Pekinie, mieszkałam wtedy w jednym pokoju z Natalią, również studentką z Uniwersytetu Jagiellońskiego, miałyśmy (mamy) wspólnego znajomego Leona, Chińczyka oczywiście. Jeszcze w dwa miesiące po naszym wspólnym poznaniu to ja dostałam od Leona żelki, bo niby lubię. Otóż ich nie jadam, uwielbia je za to Natalia. A Leon ze wstydem przyznał, że ciągle mu się mylimy, a zaprawdę, wcale, a wcale się nie przypominamy!
Znów w drugim semestrze nagminnie mylono ze mną Olgę, która przyjechała na drugi semestr. Niektórzy myśleli, że jesteśmy jedną osobą, bo obie jesteśmy rude. I tyle z podobieństwa.

A w dodatku, wiesz, że i Chińczyk do Chińczyka jest niepodobny? Chiny to ogromny kraj o zmiennym klimacie i środowisku, tak też różna uroda mieszkańców tych terenów. Czy wiecie, że w Chinach jest 56 tylko oficjalnych mniejszości etnicznych. Chińczyk ze wschodu i Chińczyk z południa to jak Rosjanin z Hiszpanem.

#2 Wszyscy Chińczycy są chudzi
MIT. Nie wszyscy, zdarzają się prawdziwe grubaski i wcale nie trzeba się przykładać, żeby takiego znaleźć. Wielu Chińczyków obu płci przybiera również parę kilo zbliżając się do pięćdziesiątki, czyli jak u nas. Więc nie, nie wszyscy są chudzi. Prawdą jednak jest, ze statystyczny Chińczyk jest szczuplejszy od statystycznego Europejczyka. To za sprawą innej niż nasza budowy i innej biologii. Ja wróciłam z Chin z kompleksem słoniowatych nóg, bo wiecie, mam takie „prostokątne” nogi jak dwa słupki. I wcale nie pomaga mi świadomość, że Wy też takie macie i nawet Anja Rubik takie ma. Taka nasza budowa podczas kiedy chińskim nogom zawsze bliżej do kształtu trójkąta. Taka budowa. Chińczycy są również przystosowani do tamtejszej tłustej, szybkiej i ostrej kuchni, która negatywnie odbija się na sylwetkach odwiedzających Chiny Europejczyków. Analogicznie ich tuczy nasz chleb i słodycze.
No i nie należy zapominać, że w Chinach dużo lepiej z kulturą sportu. Oni po prostu kochają zajęcia ruchowe.

#3 Każdy Chińczyk mówi po angielsku
MIT. Pozwalam sobie mniemać, że najbardziej szkodliwy dla turystów. Angielski jest dla Chińczyka po prostu trudny, inny alfabet, inne zasady wymowy, tysiąc razy więcej gramatyki plus (sorry) beznadziejny system edukacji sprawia, że angielski ogarnia niewielu Chińczyków. Wyjazd do Chin bez znajomości języka, a tym bardziej bez świadomości, jak trudno będzie się nam dogadać to czysty strzał w kolano.

Suchar: Jak sprawić, by Chińczyk przed nami uciekł? Ano trzeba go zapytać: „Do you speak English?” Pół sekundy i go nie ma. Testowałam.
Na porozumienie się po angielsku w Chinach możecie liczyć w Szanghaju i naprawdę nie wiem, czy gdzieś jeszcze. No i prawda, która nas boli, w Azji to chiński jest językiem międzynarodowym, który dobrze znać wykształconemu człowiekowi.

#4 Chińczycy są mili i pomocni
Hmm, a to już bardziej skomplikowana kwestia. Bo to PRAWDA, ale z jednym ale. Nie! Z dwoma.

Pierwsze „ale”brzmi: tak, są mili i pomocni, ale nie zawsze bezinteresowni. Nie znaczy to od razu, że liczą na jakieś materialne korzyści! Ale dla wielu pomagających liczy się sam kontakt z rzadko spotykanym mimo wszystko w Chinach, białym. Standardem jest robienie sobie selfie z obcokrajowcem, po co? Tego nie wie nikt.  I tutaj pojawia się drugie „ale”.

Drugie „ale”: są mili i pomocni nawet, jeśli nie potrafią nam pomóc. To jest właśnie ta właściwość Chin, do której nie wiem, czy kiedykolwiek byłabym się w stanie przyzwyczaić. Wyobraźcie sobie, że jesteście przejazdem w Krakowie i chcecie trafić np. do Muzeum Narodowego, z jakiegoś powodu wszystkie aplikacje, które mogły by Wam w tym pomóc są w obcym języku, którego ni w ząb nie rozumiecie. Pozostaje tylko pytać o drogę. Jednak Kraków to duże miasto, turystyczne i traf chce, że Wy zamiast na rozeznanego w terenie Krakusa trafiacie na takiego samego turystę jak Wy. Tylko, że on zamiast Was poinformować: „Sorry, też jestem nietutejszy”, mówi: „Trzeba prosto, a potem w prawo.” Słuchacie go i błądzicie, błądzicie, błądzicie. W Chinach to nagminne, bo Chińczyk ma wtłoczone, że odmawianie jest niemiłe i przykre, więc nie widzą niczego złego w swoim postępowaniu. Oni są mili i kulturalni. Aż nie chcę wspominać, ile problemów mi to przysporzyło!

Ale spokojnie, dwa powyższe scenariusze są najgorsze z możliwych. Na szczęście zdarzają się zawsze.

#5 Chińczycy posiadają super-pamięć
PRAWDA. Oczywiście nie pamięć absolutną, ale Chińczycy mają niebywałą pamięć do szczegółów. Potrafią bardzo szybko zapamiętać bardzo dużo materiału, wkuć, a potem odtworzyć. Tysiąclecia posługiwania się językiem z nieskończoną liczbą znaczków zamiast alfabetu i skomplikowanymi regułami życia kulturalno-społecznego. 
Tutaj znowu mogłaby być przykładowa anegdotka z Leonem, ale mi wstyd, bo to o tym, że najpierw kupiłam mu czekoladki, potem mu je zjadłam, a jeszcze potem odkupiłam niby takie same. A on się pokapował...

Żeby nie było tak różowo, Chińczycy są świetni w zapamiętywaniu i odtwarzaniu, ale kiepsko u nich za to z kreatywnością i... to kultura w której ogromną rolę odgrywa wierność tradycji uświęconej przykładem autorytetów. A Chiny autorytetem stoją. Wszystko trzeba robić dokładnie tak, a nie inaczej. Choćby efekt był ten sam. 
Wiecie, że niejednokrotnie spotykałam się z przekonaniem, że skoro nie potrafię wskazać konkretnej osoby, która mnie czegoś nauczyła to znaczy, że tego nie umiem? 

* * *

I co, zniszczyłam Wam obraz przeciętnego Chińczyka? Ciekawa jestem, który z tych stereotypów jest (tfu! był, bo teraz już wiecie, prawda?) wśród Was najpopularniejszy? A może macie jeszcze wyobrażenia o tej najliczniejszej narodowości świata? Koniecznie piszcie w komentarzach, bo jestem tego bardzo ciekawa!


O Chinach opowiadał...

Pierwszy Krasnal Blogosfery, samozwaniec i Wielki Mag Chaosu z miarą w kilogramach. Pisze czasem o Chinach, czasem o magii, stawia Tarota, gotu-Je i układa wiersze. Generalnie robi w życiu to, co nakazują jej baśniowe Krasnoludki. Efekty tej współpracy można odczytywać na blogu krasnoludkiprzysterach.me





Wpisy gościnne to skuteczne narzędzie marketingowe. Jeśli jesteś zainteresowana taką formą promocji na moim blogu, zapraszam do zapoznania się z regulaminem zamieszczonym w zakładce WSPÓŁPRACA.

pozdrawiam, bastalena
TOP