22 października 2015

Świekra w dom, brownie do kawy

Wzmianka na fb o tym ciasteczku zebrała więcej lajków i komentarzy niż mój ciążowy brzuch swego czasu. Och, ty łakomczuszku! Napisałam wówczas, że było to najpyszniejsze ciasto w mojej wypiekanej karierze. Równie szybko wykonane, co pożarte. Więc jeśli nie masz nic lepszego do roboty przez najbliższe dziesięć minut, strzel sobie cia-choo!



Yeep! To jest możliwe! Za chwilę przekonasz się, że tylko tyle czasu wystarczy, by być przygotowanym na nagły najazd ciasteczkowego potwora vel świekry. Ze składników, które posiadasz zapewne w szafce, lodówce, pod łóżkiem...? Bez kąpania czekolady. Pach, pach, pach i zjedzone.


Mniej samej trudno było uwierzyć, że można tak szybko uporać się z ciastem. Brownie zawsze kojarzyło mi się z czymś ciężkim do wykonania. Może przez swój zakalcowy wygląd? Ale skusiłam się raz. Potem drugi. I trzeci. I tak się polubiliśmy. Polecam do niedzielnej kawy.

A ty lubisz brownie?




Zaczyna się całkiem banalnie...


Rozgrzej piekarnik do 180 stopni. Wyściełaj formę (25x20cm) papierem do pieczenia i odstaw na dziesięć minut, hę!


Banany rozgnieć widelcem albo zmiksuj na gładko. Zmiksuj, będzie szybciej. Dodaj oliwę i jajka, dobrze wymieszaj. W osobnej misce połącz wszystkie suche składniki. Następnie przesyp je do mokrych i miksuj na gładką masę. Całość przełóż do przygotowanej wcześniej formy.


Piecz przez 20 minut. Gotowe wyjmij z piekarnika i pozostaw do wystudzenia.


I równie banalnie kończy. W paszczy. Omomomomom!



Do następnego.
bastalena 
TOP