28 stycznia 2015

Kultura macierzyńska czyli kiedy pytają mnie...

Lubię czasem odgrzać sobie kotleta i obejrzeć dobry polski film. A że najlepsze są te stare, to je od czasu do czasu męczę. Na co Stwórca ze zdziwieniem fuka. - Znowu to oglądasz? I choć zna moje upodobanie. To zawsze wychodzi mu aktorskie fukanie.

Tym razem odgrzałam "Komedię małżeńską". 
Oglądaliście?

26 stycznia 2015

Po prostu wstań... i zjedz śniadanie

Nocna. Mocna. Wstrząśnięta. Niezmieszana. Z rana. Najlepsza.
- Hmm, ciekawe co Mama zjadła i się nie podzieliła?
A co mogła? Owsiankę. Ale dla odmiany nocną. Słoikową.
I żeby pozostać w zgodzie ze swoją poranną naturą. Śpiocha. Błonnik z kofeiną połączyła. I wyszła mieszanka. Wstrząsająca. Bo nawet Gizmolove łypało ciekawie. Chybocząc się na tych koślawych nóżkach. I ryjka w laleczkę Chucky wykrzywiając. Że jego łyżeczką. A się nie podzieliła nawet...
Dzień dobry bardzo, Śpiochy!

23 stycznia 2015

Ostatnio widziałyśmy się na święta. Mam nadzieję, że nie ostatni raz

Gizmolove od pierwszych chwil swego życia był szczodrze obdarzonym przez Matkę Naturę, tudzież Stwórcę, dziecięciem. I tylko żeby nie było. Pisząc obdarzonym, mam na myśli owłosienie. A nie przyrodzenie. Chociaż na to zapewne w przyszłości narzekać nie będzie. He!
Był czarniutki. A włoski pokrywały dosłownie każdy milimetr jego malutkiego ciałka. Dlatego w pewnych kręgach zyskał miano Krecika. Zaraz po tym jak nazwała go Paskudą.
Nie wiem, która to już jego ksywka? Bo u babci jest Czuczu. U dziadka Gizmo. U Stwórcy Garzełkiem. U Teściówki Tusiem... A u mnie? Już sama nie wiem. Bo tyle tego.
Ale dziś nie o ksywkach. Nie o imionach. Nawet nie specjalnie o Gizmo. 
Ale o kobiecie. Wielkiej kobiecie. 
O wielkiej miłości. Bo swoje dzieci się kocha. Za wnukami się szaleje. A za prawnukami?
To wie tylko Ona.

22 stycznia 2015

Mam aparat i nie zawaham się go użyć

jak robić dobre zdjęcie jedzenia
Blog oprócz dobrego tekstu, to także fotografia przyciągająca oko. Wołająca: Czytelniku, wejdź! Rozgość się. I zostań. Bo warto.
Dziś o moim talencie. Nieoszlifowanym. Bo jeszcze cały czas popełniam błędy.  Uczę się na co powinnam zwrócić uwagę. Co zmienić. A co ulepszyć.
Całe moje dotychczasowe doświadczenie opiszę na kulinarnych przykładach. Bo to głównie ta dziedzina fotografii spędza mi sen z powiek. 
No to jemy. To znaczy jedziemy...

21 stycznia 2015

O sobie samej... czyli dramat w pięciu aktach

... pisze się najtrudniej. Narcystycznie? Snobistycznie? Skromnie?
Najlepiej szczerze.
Wiecie już, że lubię naleśniki. I czekoladę. Nie pogardzę dobrą kawą. I wierzę, że kiedyś spotkam Freda.
Kocham Gizmo. I Stwórcę.
Ale co kocham w sobie? Za co się cenię? I dlaczego?
Narcystycznie. Snobistycznie. Ale szczerze... 



20 stycznia 2015

Każdy ma jakiegoś bzika

Skoro jej uległam, to postanowiłam ją kolekcjonować. Brzmi dziwnie? Niewiele bardziej niż Marii Awarii wzwody. A moje zbiory, choć równie nietrwałe. To pyszniejsze.
Jak już nazwałam się Owsianka i Kawa. To się pochwalę. Co do tej pory... zjadłam.

Przepisy na bastalena.blogspot.com

19 stycznia 2015

Paradoks każdej matki

O, ironio!
Najpierw uczysz. Siadać. Chodzić. Mówić. 
A kiedy otrzesz pierwszą łezkę wzruszenia. I zwiniesz szczękę z podłogi.
Zaczynasz żałować.
I modlisz się. By przestał choć na moment. Gadać. Wyć. I posiedział chwilę. W bezruchu. Po cichu. 
Gdzie leziesz?! Nie dotykaj! Po co to ruszasz?!
Zapomnij!
Odbezpieczyłaś bombę!

10 ulubionych... czyli poznajmy się!

... tekstów z bloga. O tym co lubię. I po co go piszę.
Właśnie? Po co?
Bo gotowanie nie idzie w parze z pisaniem i czytaniem. No chyba, że przepisów. I nic poza tym. 
Ciężko jest skupić uwagę czytelnika na dobrym tekście. Gdy zagląda on na Twojego bloga jedynie po składniki. Czas pieczenia. I bo fotka mignęła mu w googlowej czasoprzestrzeni. 
Skąd wiem? Bo sama tak robię :P
Stąd drugi blog. Obok. Żeby się wypisać. Wyżalić. Pośmiać. Czasem popłakać. Zadumać. Ale przede wszystkim dobrze... bawić.
Przy owsiance. I kawie.
POZNAJMY SIĘ!

8 stycznia 2015

Jak skompletować szafę dziecka... z głową?

Mały człowiek. Jeszcze się taki nie urodził. Co by we wszystkim pochodził.
Jeszcze się taka nie urodziła. Co by ze wszystkim nie przesadziła. Matka, oczywiście!

5 stycznia 2015

By niejadek zjadł obiadek, potrzebuje "Wesołych zwierzątek"

Rodzic decyduje, co dziecko je. Dziecko decyduje, ile zje. 
Rodzic decyduje, kiedy i jak jedzenie będzie podane. Dziecko decyduje, czy posiłek zje.
Wszystkie świadome matki zapewne mają ten schemat wykuty na blachę. 
Są takie, którym pewnie kolorowy wydruk zdobi lodówkę. Bądź inny kuchenny mebel.
W końcu znajdą się i Zosie Samosie, które kierują się wyłącznie intuicją.
OK. Bo nie ma znaczenia, jaki sposób działania obierzemy. 
Ważne, by brzuszek był pełen. A banan na twarzy. Nie tylko ten z puree ;)

1 stycznia 2015

New Year's Eve Night Fever

Gorączka sylwestrowej nocy opanowała wczoraj wszystkich. Jednych mniej. Drugich bardziej. 
Gizmolove po raz pierwszy w swoim życiu też dołączył do grona balowiczów. 
Tyle, że on wziął to stwierdzenie dosłownie. Zbyt dosłownie. 
Na fejsbuku ponad trzystu znajomych. A ja w Sylwka pędziłam na SOR. 
39,9 w skali Celsjusza. Prawie jak na promocji z Carrefoura. Niestety bez możliwości wymiany. A tym bardziej zwrotu.
TOP