26 lutego 2015

O cyckach. I o mózgu czyli lepiej zapobiegać niż leczyć

Źródło: iqkartka.pl

Od dziewięciu miesięcy cyckuję. Uważam to za cud natury. I błogosławię. Nie tylko ja. Moje biodra też!
Ach, zapomniałabym. Bo faktycznie już dawno zapomniałam co to budzik. Na alarm w komórce też nie reaguję. Za to funkcja porannego ciamkania odpala się punkt szósta. I kurde, nie da się przestawić. Wyspać. Nawet o dziesięć minut. Ale chociaż podgrzewać nie muszę. Stąpając po zimnej od kafelków podłodze. Brrr... Bo wprost z dystrybutora chlipie.
A ja myślę wtedy. O co kaman z tymi bimbałami?
Jakto Matka.

13 lutego 2015

Sushi kusi? To zrób!

Sushi jadłam do tej pory trzykrotnie. W sushi barze. Na domówce. I made by ja. Z zestawu. Które najlepsze? Powiem na końcu. Albo sami się domyślicie.

Zestaw kupiliśmy od czapy. Akurat w lodówce zalegał nam nadprogramowo łosoś z datą do wczoraj. Wyszło dobre. Stwórca pochwalił. Montezuma za łososia się nie mścił. Czemu wcześniej nie wpadłam w te sidła? Ze strachu. Że się nie uda. Że nie dobre. Że za dużo roboty. I w ogóle, że...
A tymczasem trzymając się kilku prostych zasad. I umiejętnie czytając instrukcje. Wcale nie musi być strasznie. Nie smacznie. I trudno. Wręcz przeciwnie.

6 lutego 2015

Sęty(za)męty czyli jak pozbyć się... chłopa z łóżka

W szafie każdej kobiety znajduje się ciuch, z którym za żadne skarby nie chce się rozstać.
Niebotyczne szpilki, który symbolizują jej młodość i zwinność gazeli. 
Ostatnie bikini, którego nie oszczędził owoc lędźwi. 
Bardzo drogie spodnie, które przeminęły z nieubłaganą modą. Ale spokojnie czekają na swój come back.
Kobiece skarby. Starannie dobrane. Pięknie utrzymane. Niezastąpione. 
STOP! Nie ma rzeczy niezastąpionych.
Uświadomiła mi to przeprowadzka. Upchanie roku naszego życia w mikrautko. Bagaż dwadzieścia kilo. I bardzo mało miejsce na... sentymenty.


Znalezione. Niekradzione. Z internetowej czasoprzestrzeni.

5 lutego 2015

O matkach blogerkach

Dobrze czasem posiedzieć przy kominku. Przy dobrej lekturze. 
I wyciągną wnioski. Z przeszłości. Zeryfikowane. Teraz. Mogą mieć wpływ. Na przyszłość.
Bloga, bo na nim chcę się skupić.
W końcu ogarnęłam myśli potargane. Rozjechane. W garść zebrałam. 
- I co tam mama znowu pisze?
Prawdę. Synu. Prawdę.

2 lutego 2015

O tym jak zmieniłam podejście

Dzień dobry Wam w poniedziałek! 
Przywitałam z uśmiechem na twarzy. Nowy dzień. Nowe miejsce. Nowe podejście.
Zupełnie nie polsko. Zupełnie nie patriotycznie. Zupełnie... inaczej.
Bo co? Bo jak poniedziałek to już musi być nos na kwintę? To już musi być źle? I niedobrze?
Skąd się w nas bierze ten ciągły pesymizm? To wrodzone narzekanie. Że nawet jak jest dobrze. To musi źle. Bo tak jest lepiej. W szeregu. Lepiej nie wychylać się. 
Postanowiłam to zmienić. I zaczynam od siebie. Od dzisiaj. Od poniedziałku.
Tak, właśnie! 
TOP