30 marca 2015

Ti på topp czyli mój norweski top 10


Norwedzy słyną z zamiłowania do sportu i wszelkiej aktywności fizycznej. I nie myślę tu jedynie o sportach zimowych. Chociaż te wysuwają się na pierwszy plan, z wiadomego powodu. Zdrowy styl życia i ruch przejawia się także w aktywnościach wiosenno- letnich. Jedną z nich jest tytułowy Ti på topp. Cóż to takiego oraz co jeszcze urzekło mnie po półtorarocznym obcowaniu w krainie reniferów i trolli? 
Przeczytacie w dzisiejszym cyklu Polak za granicą. Owsianki nie będzie. Ale i tak będzie smacznie. Aż się zdziwicie, jak bardzo!

29 marca 2015

I want. I can!


Ostatnio pisałam Wam o tym jak trudno jest zdobyć wiernego fana. Wymaga to nie lada wysiłku i cierpliwości. Ale i pomysłowości. Jedną z form pozyskiwania czytelników jest aktywizacja poprzez udział w różnego rodzaju akcjach, eventach, wyzwaniach oraz organizowanie takowych przedsięwzięć.
W marcu udało mi się jedno i drugie. Czyli wzięłam udział w kreatywnym projekcie Wielkanoc na polskich blogach. Ale także zrealizowałam moje pierwsze wyzwanie blogowe, Wiosna stawia Ci wyzwanie czyli pięć dni do lepszego samopoczucia [w tym miejscu chciałam szczególnie podziękować Kamilowi za wpis gościnny na temat aktywności na świeżym powietrzu (klik) oraz Uli z bloga Sen Mai za wsparcie mentalne].
Technicznie marzec upłynął mi na wizualnym ogarnięciu bloga. I teraz jestem z niego (prawie) zadowolona.
W głowie siedzą już pomysły na kwiecień. Oto one.

27 marca 2015

No name. No fame czyli jak nie pisać do zimnego kotleta


Założenie jest proste. Pisać. Kreować. Blogować. Nieść się na fali fejmu. Mieć rzesze fanów na FB. I tysiące UU na blogu. Opływać w luksusie. I pozować na ściankach. Każdy by tak chciał. Chciałabym i ja. Istnieje tylko jeden mały drobiazg. Jak? 

Stwórca pracował, a ja się nudziłam okrutnie. Ileż można sprzątać?! Szorując paluchem po touchpadzie, natrafiłam na konkurs, "Moje smaki". Zaczęłam pisać. Zupełnie spontanicznie. Mniej więcej po tygodniu zdecydowałam się opublikować... wpis na blogu. Ostatecznie w konkursie nie wystartowałam. Jednak materiał się nie zmarnował. Posłużył mi jako zaczątek bastaleny.

Takie to były początki. Bo później było już tylko gorzej. Uparłam się na tego bloga jak szczerbaty na suchary. I pisałam bez opamiętania. Pisałam. Gotowałam. Cyk focia. I opublikuj. A Stwórca tupał nogą, bo głodny. Nie rusz tego. To na bloga. Jeszcze chwila. Jeszcze momencik.Twoje jest tam. Zimne. Bo bloger zawsze je zimne. Ech...

Cieszyłam się jak głupia. Początkowo czytali. A jakże! Mama czytała. Ciocie czytały. I wszystkie koleżanki polubiły na fejsie. I co z tego? Cały czas czegoś mi brakowało. Na domiar złego po pewnym czasie okazało się, że koleżanki się nasyciły. Wręcz przesyciły. Stałam się jedną z wielu powielających się blogerek. Powtarzających się. Nudnych jak flaki z olejem. A takich się nie czyta! Takie piszą do kotleta. Chlipią w samotności. Zastanawiając się, co robią źle?!

25 marca 2015

Gofry Wam dzisiaj zwiastuję


Jajecznica? Parówki? Kanapka z serem? A może dania, których w Polsce w ogóle nie znamy? Zaskoczę Was! Norweskie śniadanie nie wiele różni się od polskiego. Rudolfinio Czerwononosy zwykł śniadać w całkiem klasyczny sposób. Obowiązkowo z kawą. Obowiązkowo z ekspresu, nie inaczej.
Jednak jest taki dzień w roku. Kiedy śniadanie ma kształt serca. I wypiekane jest na okrągło. Ten dzień jest właśnie dzisiaj. 25 marca skollebolery, jajecznice na mleku i brunosty ustępują miejsca gofrom. Chociaż nie, brunosty akurat są tutaj najlepszym przykładem dodatku do nich.
Ale zacznijmy od początku.

22 marca 2015

Wielkanoc na polskich blogach


Wraz z grupą 40 innych blogerek pod przewodnictwem Karoliny z bloga Żyj-Kochaj-Twórz [którego ostatnio pochłaniam jak gąbka wodę] miałam przyjemność współtworzyć (mój pierwszy) blogerski e-magazyn. Tematyka jak się można domyślać świąteczna. A konkretnie wielkanocna. Mój skromy udział ograniczył się do zamieszczenia w nim przepisu na mazurek pomarańczowy. I korekty całości ;) Ciekawi jak wyszło? 

Zapraszam do degustacji.

20 marca 2015

Offline czyli dajcie Wy mi wszyscy święty spokój!

Stwórca ma nową dziewczynę. A ja rywalkę o jego względy. Ma na imię Luna. I zajmuje cały jego czas. Myśli. A przede wszystkim ręce. To chyba największe zło z jakim przyszło mi się zmierzyć. Bo o ile z długonogą blondynką z dużymi niebieskimi oczami rozprawiłabym się szybko. Z otwartej. Lub zamkniętej. Wybór pozostawiam potencjalnej ryzykantce. O tyle ze smartfonem już tak łatwo nie jest. W końcu mniejsze to, to. I bajerów co nie miara. A to fejsbuczek co chwila pik, pik. A to skype sesion na klozecie. Sic! Pora pogonić zołzę!


19 marca 2015

Wiosenne odmolenie czyli nadaj rzeczom szansę na drugie życie

Dylemat jest zawsze ten sam. Zostawić? Wyrzucić? Czy sprzedać? I teraz. W zależności czy do głosu dopuszczam A) emocje i sentymenty B) racjonalne podejście do sprawy czy C) aspekt finansowy. Wiosenne. I analogicznie jesienne. Wietrzenie szafy zwykle kończy się tym samym... WIELKIM bałaganem. W pokoju. I w głowie. Przerzucaniem z kąt w kąt. By finalnie wszystko powróciło na pierwotne miejsce. Bo z jednej strony szkoda. Z drugiej po co mi to [jak nie pamiętam, kiedy miałam to na sobie ostatni raz]. Ale przecież zawsze może się jeszcze przydać. Ot, kobieca logika. Szkoda, nie szkoda. Mola pogonić trzeba. Zerknij jak ja sobie z tym radzę. Może dorzucisz coś od siebie.

18 marca 2015

Wyzwanie czy powrót do korzeni?

Aktywność na świeżym powietrzu. Hit czy mit? O odpowiedź na to pytanie poprosiłam eksperta. Ja nie śmiem nawet wypowiadać się w tej kwestii.

17 marca 2015

Owsianka po zielonej stronie mocy

Początkowo miałam zrobić koktajl, ale wydał mi się za banalny. No to mu sypnęłam. Garść płatków mu sypnęłam. Tylko mi nie mówicie, że się nie spodziewaliście? No, przecież że owsianka! Nie, nie będzie na słodko. OK, no może trochę. Ha! I wcale nie ze szpinakiem, bo to by było zbyt oczywiste. I powiem więcej. Tak mi zasmakowało, że na owsiance się nie skończyło. Ale o tym innym razem. Póki co zapraszam na pyszne, zdrowe, zielone owsianko-śniadanko ;)

16 marca 2015

Mała czarna pogromczyni tłuszczu (WD1)

Haloo! Pobudka. Ósma wybiła. Witam Cię na detoksie. Wiem. Wiem. Jeszcze ranek nie tak bliski, a ja już piszę. Litości nie mam. I to jeszcze w poniedziałek. W ramach rehabilitacji zapraszam Cię na kawę.
Że co?! Że niby nie pijesz? 
To nawet lepiej. Bo dziś o drugim obliczu kawy. I o tym, że wrogowie naszych wrogów są naszymi przyjaciółmi. Czy jakoś tak. Hę!

redbubble.com

13 marca 2015

Wiosna stawia Ci wyzwanie czyli pięć dni do lepszego samopoczucia

Za tydzień przyjdzie wiosna! Przywita nas promykiem słońca nieśmiało wdzierającym się przez kuchenne okno. Kałużami i pogodowymi kaprysami. Smagnie wiatrem. Zrosi stopy porannymi łzami. Warto wyjść jej na przeciw. Powitać. Z uśmiechem na twarzy. Bez marudzenia. I gorzkich żali na wadze. Że znowu chlapa. I nie masz się w co ubrać. Że...

To co, będziesz tak stać i narzekać? Czy witasz wiosnę razem ze mną?!

Wchodzisz w to! Pamiętaj jednak. Wejście wiąże się z poważnymi skutkami zdrowotnymi. Niekiedy nieodwracalnymi. Objawiającymi się poprawą nastroju. Lepszym samopoczuciem. Mimowolnym często niekontrolowanym grymasem twarzy zwanym w fachowej nomenklaturze uśmiechem. Poczuciem dobrze spędzonego czasu.

11 marca 2015

Raz. Dwa. Trzy. Chudniesz Ty!

Póki młody ssak na co porannym i wieczornym białkowym koktajlu. Zapycham szczelnie każdą najmniejszą fałdkę. Wychodząc z założenia. Czego nie rozepchnął owoc mych lędźwi. Nie rozepchnie owoc bananowca. Kawowca. Kakaowca. Jednak co począć jeśli wespół z rozszerzaniem diety niemowlaka. Równolegle zaczyna poszerzać się pojęcie naszej kobiecości? Ja na ten przykład z uśmiechem na twarzy witam każdy dzień porządną dawką błonnika. Każdego kto ciekaw, jakież to oczywiste oczywistości jeszcze odkryłam. Zapraszam dalej.

10 marca 2015

Jak wylizać słoik do dna?

Natura nie lubi pustki, a ja nie lubię marnować jedzenia. I zawsze szlag mnie trafia, kiedy przez skomplikowany kształt opakowania nie jestem w stanie wykorzystać całej jego zawartości. Też tak masz? I umówmy się, nie chodzi mi o pastę do zębów. Są znacznie smaczniejsze powody do frustracji. Weźmy na przykład takie masło orzechowe. Jak to ugryźć? A raczej wylizać, aby nie uronić nawet kropelki...?

9 marca 2015

Jeśli wpadniesz między wrony czyli moje plany na wiosnę

Rozochocona poprzednim wpisem (klik), postanowiłam iść za ciosem i kontynuować norweskie pogadanki. Co Wy na to? Ekspertem nie jestem. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, abym podzieliła się z Wami moimi wrażeniami. Chętni są? A może jakaś międzynarodowa wymiana? W końcu trochę nas z Polski wybyło...
Na pierwszy ogień język. Warto czy nie warto znać? I czy zawsze i wszędzie obejdzie się człowiek tylko angielskim?

5 marca 2015

Jeszcze się taki nie narodził, co by we wszystkim pochodził

Wyprawka. Pamiętam jak mnie ogarnęło to szaleństwo. Poniekąd pisałam o nim tutaj.
Allegro odpalane było codziennie. Że o wielogodzinnych pielgrzymkach do sklepów nawet nie wspomnę. Bo wstyd! Wieczory mijały na smarowaniu paluchem po touchpadzie w poszukiwaniu coraz to nowych szmatek. O mały włos w maju kombinezonu na zimę nie kupiłam. Dżizas! Oszaleć można było ze mną! W nosie miałam dobre rady mamy, koleżanek, babć i wszystkich świętych.

fot. z picabay.com

Bo z Matką Wariatką już tak jest. Nie słucha się nikogo. Nikt nie jest w stanie przemówić jej do rozumu. I portfela.
Jak się uprze. To później...

2 marca 2015

Do kraju tego...

Początkowo miałam napisać o Norwegii. W końcu siedzę tutaj już przeszło rok. Zagryzam łososia. Jaram się słońcem o północy. Robię selfie z Rudolfem. Upajając się podbiegunowym widokiem. I smakiem gløga. Gdzie nie spojrzę tam morze. I fiordy. I morze. Generalnie morze fiordów. I tak do zarzygania.
Spotyka się człowiek od czasu do czasu z ludźmi. Niejednokrotnie inszej narodowości. Wymiana podstawowych grzeczności. God dag. Nice to meet you. Na zdrowie! I zawsze pada to pytanie. Skąd jesteś? 
- Aaaa! Z Polska. A wraz z nim zapada ta cisza...


Bo, przecież Polska to w dalszym ciągu taki brzydki. Smutny. I zacofany kraj.
TOP