1 kwietnia 2016

Bitwa o kawę czyli marzec na Owsiance

podsumowanie marca

Wiosna na dobre zadomowiła się w kalendarzu i namieszała mi w głowie. Znowu utknęłam w martwym punkcie blogowania. Tym razem z korzyścią dla insta_leny, bo to głównie tutaj działo się życie. Na pohybel instagramowemu algorytmowi zapraszam na marzec w ujęciu flatlay.


Obecnie Instagram to taki MUST BE dla blogera, tudzież właściciela małego biznesu. Jeśli posiadasz swój kawałek blogosfery i na serio myślisz o jego rozkręceniu, musisz tu być. Biznes is biznes. Dlatego kwestią czasu było to, że jego twórcy będą chcieli kontrolować to, co i kiedy oglądamy. I tak z początkiem wiosny świat obiegła fama jako by Instagram szedł w ślady Facebooka i wyświetlał treści według tajemniczego algorytmu [coś co na siostrzanej platformie sprawdza się znakomicie, przyprawiając blogerów o palpitację serca i łysienie plackowate], a nie jak dotąd chronologicznie. Ci bardziej zapobiegliwi instaautorzy (wśród nich i ja) owczym pędem zaczęli publikować na swoich ściankach zdjęcia, prosząc do włączenia powiadomień o nowych postach. Ci drudzy z kolei nawołując do opamiętania, stanowczo trwali przy swoim, jako by regularne publikowanie dobrego kontentu do porannej kawy albo wieczornej pogadanki było w stanie uchronić wszystkich od zespołu napięcia instagramowego. Póki co problem algorytmu ucichł, ale plotki głoszą, że jest on tylko zamieciony pod dywan. Wylezie. Tylko patrzeć kiedy.


Jak zrobić zabójcze #coffeeflatlay?


Wiecie ile osób odpowiedziało na mój błagalny post i włączyło powiadomienia? Tyle, iż jestem w stanie policzyć ich na palcach jednej ręki. Znacznie więcej obserwatorów zyskałam dzięki zaangażowaniu w dobrą treść, bo po prawdzie tylko ona jest w stanie obronić się przed wszelkimi zmianami. Przyciągnąć uwagę lubisiów zdjęciami pomogła mi w marcu Asia z bloga Fotografia COOLinarna i jej fotograficzne wyzwanie @teaorcoffeebattle. Oprócz rozrywkowej formy czyli bitwy między kawoszami i herbatnikami, edukacyjny charakter wyzwania miał wydobyć z uczestników kreatywność poprzez ćwiczenie kompozycji na zdjęciu w ulubionym instagramowym ujęciu z lotu ptaka. Jak się w połowie wyzwania przekonałam, przerosło mnie ono. Podziwiam wytrwałość pozostałych uczestników, bowiem zrobić dobre zdjęcie flatlay wcale nie jest tak łatwo.

Oto 6 refleksji  basta_leny po zakończonej bitwie.

Odpowiedni background


Powinien być możliwie najprostszy. Świetnie sprawdził się drewniany stół, papier do pieczenia, prześcieradło i coś kraciastego. Tło ma być delikatne i stonowane, a główny nacisk położony na fotografowany obiekt. #kompozycja rytmiczna


Zagospodaruj przestrzeń


Gdy już wybierzesz bohatera zdjęcia, wszystko wokół niego zorganizuj. Przestawiaj przedmioty, dopóki nie uzyskasz zadowalającego efektu. Jak będzie trzeba podkoloruj to i owo. #kompozycja kolorystyczna

Jak uzyskać efekt różowego jajka, dowiesz się z tego wpisu.

Cykaj z lotu ptaka


Jakkolwiek banalnie to nie brzmi, zdjęcia flatlay zawsze robi się z góry. Jeśli trzeba wejdź na stół albo sięgnij po statyw. #kompozycja oparta na trójkącie



Ciekawe dodatki


Niby wszystko jest dobrze, ale czasami masz wrażenie, że kompozycji czegoś brakuje. W takiej sytuacji zawsze możesz dodać podręczne akcesoria. Gazeta, smartfon, płatki kwiatów... Jeśli akurat nie masz nic pod ręką, użyj własnej dłoni. #kompozycja otwarta

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika bastalena (@basta_lena)


Inspiracje


Nie masz pomysłu na kolejne zdjęcie? Luzik, czasem tak bywa. Słyszałam, że jednym poziom inspiracji skutecznie podnosi słoik nutelli, innym siedem pączków ;) Nie jestem aż tak wymagająca. Wystarczyło mi ciacho. Spontanicznie sfotografowane zachwyciło klimatem ;) #kompozycja asymetryczna z pustą przestrzenią

Głodnych odsyłam do przepisu.

Kontrolowany chaos


Niestety, u mnie wszystko nadal oscyluje wokół poukładanego minimalizmu. A im więcej się dzieje na zdjęciu, tym jest ono ciekawsze. #trójpodział

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika bastalena (@basta_lena)
Właśnie taki mam plan na wiosnę. Więcej działać!


Co uważacie, dałam radę? A może sami braliście udział w tym wyzwaniu?



Tymczasem na backstagu...
backstage wyzwania
Były zdjęcia, gdzie potrzebowałam wejść na krzesło albo na... kota. Innym razem w dziwnych okolicznościach ginęły mi rekwizyty.

Blogi do kawy.


Na comiesięczne polecane Blogi do kawy zapraszam w niedzielę. Wpis ukaże się w ramach akcji SHARE WEEK 2016.


Do następnego owsiankowania.
TOP