13 kwietnia 2016

Dlaczego kotlety jaglane to danie idealne dla świeżo upieczonej mamy?

Czy przy drugim dziecku jest łatwiej ogarnąć gotowanie? Nie wiem. Ja cały czas mam problem przy jednym, ekhm! Ale znam Mamę, która dziś nam odpowie na to pytanie. I przy okazji poczęstuje najlepszymi kotletami jaglanymi w całej blogosferze. Czujecie jak pachną?!



Witajcie, Owsiankowicze! 

Ale tu u Was fajnie :) A jak apetycznie pachnie! Magda poprosiła mnie o przygotowanie wpisu gościnnego, którego tematem będzie danie idealne dla młodej mamy. Padło na pewniak: kotlety jaglane, bo grzechem byłoby wybrać cokolwiek innego!



Miłośniczka drapania po pleckach. Matka, która odpuściła. Zamiast rodzicielskiej spiny i perfekcjonizmu woli święty spokój, puzzle, skakanie po kałużach i książki Astrid Lindgren. Mieszka w Warszawie, ale pisze o Skandynawii, którą kocha, lubi, szanuje i odwiedza, kiedy tylko ma okazję. Szczęśliwa żona mężczyzny z dalekiej północy,. Rozpieszcza na potęgę- głównie siebie i męża... a dzieci tylko od czasu do czasu :)





Dlaczego kotlety jaglane to danie idealne dla świeżo upieczonej mamy?

A także, dla mamy podwójnej?


  • To kotlety pieczone w piekarniku, które wiele wybaczają :) Nie muszę stać przy patelni i denerwować się, co w tym czasie wyprawiają dzieciaki. No i nie martwię się, czy kotlety się przypalą albo rozlecą. Wsuwam blachę do piekarnika, nastawiam minutnik i już!
  • Można do woli modyfikować ich skład. Dzięki temu w kotletach jaglanych przemycam starszemu niejadkowi co tylko dusza zapragnie: marchew, buraki, seler, pietruszkę, szpinak – wszystkie sezonowe warzywa w zależności od pory roku.
  • Świetnie nadają się do mrożenia – przed porodem gotowałam obiady na zapas i zamroziłam sobie kilka pudeł jedzenia, co bardzo ułatwiło mi organizację dnia i wyżywienie rodziny podczas 6 tygodni połogu.
  • Do przygotowania kotletów można wykorzystać kaszę ugotowaną poprzedniego dnia. Zresztą wszystkie „resztki” się do tego nadają ;)
  • Są przygotowane ze zdrowych składników i nie są smażone, a więc świetnie nadają się dla mam karmiących piersią.

Jeszcze kilka słów o karmieniu piersią. Niedawno zostałam mamą po raz drugi. Obydwoje dzieci karmiłam piersią bez większych wyrzeczeń kulinarnych. W przypadku starszego syna jedyne, co musiałam sobie odpuścić, to pierwszy sezon na truskawki. Aktualne wytyczne dotyczące diety mamy karmiącej nie zalecają drastycznego ograniczania spożywanych produktów (tzw. diety eliminacyjnej). Zresztą potwierdziła to położna środowiskowa, która odwiedziła mnie po porodzie: należy jeść wszystko, a diecie przyjrzeć się dopiero wtedy, gdy u dziecka pojawią się ewidentne objawy alergii – w pieluszce, a nie na skórze (problemy skórne mogą być spowodowane kosmetykami i nie są jednoznacznymi dowodami alergii pokarmowej).

Nawet kawa, słodycze i potrawy smażone są dozwolone – w rozsądnych, niewielkich ilościach. Zdaniem położnej restrykcyjna, pełna wyrzeczeń dieta może zniechęcać niektóre kobiety do karmienia piersią. Tymczasem macierzyństwo i karmienie piersią nie powinno być „poświęceniem”. Lepiej od czasu do czasu „zgrzeszyć”, lecz nadal karmić.

Warto nadmienić, że jesteśmy rodziną wegetariańską. Lubię poznawać i łączyć nowe smaki, coraz bliższa jest mi kuchnia wegańska, w pełni roślinna, a eksperymentowanie z nowymi daniami sprawia mi wielką frajdę. Jednak w kwestii gotowania obiadów jestem mega tradycyjna: niezmiennie na naszym stole króluje zupa, kotlet, surówka i kasza (codziennie inna). Takie „swojskie zestawy” to nasze ulubione obiady! Ach, no i sosik, nie zapominajmy o sosiku – to punkt obowiązkowy :) Różnica polega na tym, że zupę gotuję na bulionie warzywnym, a kotlet nie jest mięsny, tylko ulepiony z kaszy, warzyw i/lub strączków.

Kotlety jaglane to danie, które pojawia się na naszym stole regularnie, w różnych odsłonach – jak na Sezonową Szmuglerkę przystało, modyfikuję skład kotletów w zależności od pory roku, dodając do nich sezonowe warzywa. Tym razem to wiosenne rzodkiewki... wraz z liśćmi! :) 

Do dzieła!

Wiosenne kotlety jaglane z liśćmi rzodkiewki


składniki
1 filiżanka kaszy jaglanej
3 filiżanki zimnej wody
pęczek rzodkiewki (wraz z liśćmi)
1 mała cebula
2 ząbki czosnku
3 łyżki płatków owsianych – z ukłonem dla Owsianki :)
2 łyżki oleju
czarny pieprz i sól w ilości według uznania

Czas przygotowania: 40 minut
Z podanych składników otrzymacie około 20 niedużych kotletów - całą blachę piekarnika :)


wykonanie
  • Kaszę jaglaną wypłukać w ciepłej wodzie i odsączyć na sitku. Zalać zimną wodą (3 filiżanki wody na 1 filiżankę kaszy) i zagotować do momentu, aż kasza wchłonie cały płyn. Odstawić aż lekko ostygnie.
  • Umyć rzodkiewki i ich liście. Wyrzucić łodyżki, a liście rozdrobnić blenderem na gładkie pesto. Dorzucić pokrojone z grubsza rzodkiewki i jeszcze raz zblendować (jeśli macie super mocny blender, nie musicie robić tego na raty).
  • Posiekać drobno cebulę.
  • Przecisnąć przez praskę 2 ząbki czosnku.
  • Do ostudzonej kaszy dodać wszystkie składniki: rzodkiewkowe pesto, cebulę, czosnek, 3 łyżki płatków owsianych, 2 łyżki oleju i przyprawy.
  • Kotlety są dość pikantne, jednak jeśli nie zamierzacie podawać ich małym dzieciom lub jeśli jesteście wielbicielami intensywnych smaków, możecie użyć dodatkowych, ulubionych przypraw (np. chilli, pieprz cayenne, garam masala, zioła).
  • Blachę piekarnika wyłożyć papierem do pieczenia. Nabierać po jednej łyżce masy, ulepić kotlety (wyjdzie około 20 sztuk) i ułożyć je na papierze.
  • Piec w temperaturze 180˚C do zrumienienia, przez około 20-25 minut (zależy od mocy Waszego piekarnika). Kotlety będą chrupiące na zewnątrz i mięciutkie w środku – mniam! Oddzielcie je delikatnie od papieru przy użyciu łopatki do smażenia.

Kotlety świetnie smakują z sosem jogurtowo-koperkowym. Wprawdzie syn nie przepada za sosami, ale jego rodzice sobie nie żałują :) W wersji wegańskiej możecie użyć jogurtu sojowego (polecam Sojade).

Jako dodatek do kotletów proponuję młode ziemniaczki i sałatkę z kiełkami słonecznika, awokado, prażonymi pestkami dyni i słonecznika, kukurydzą i olejem lnianym (według tego przepisu).

Modyfikujcie skład tych kotlecików w zależności od pory roku: zamiast rzodkiewki można dodać jedną startą marchew, pół cukinii, botwinę lub kilka garści posiekanego szpinaku. Eksperymentujcie śmiało i...

s m a c z n e g o !



Drogie Przyszłe Mamy, celem tego krótkiego cyklu było rozwiać choć część Waszych wątpliwości związanych z planowaniem i przygotowywaniem posiłków po porodzie. Początki macierzyństwa bywają trudne, ale zgodnie z tym co przyznają RonjaNiebałaganka przy odrobinie wsparcia, dobrej organizacji i zapobiegliwości wszystko jest do ogarnięcia.


Czujecie niedosyt i odchodzicie niedojedzone od stołu? Zorganizuję dokładkę. A może macie ochotę na deser? Piszcie w komentarzu ;) 



Do następnego gotowania.

Wpisy gościnne to skuteczne narzędzie marketingowe. Jeśli jesteś zainteresowana taką formą promocji na moim blogu, zapraszam do zapoznania się z regulaminem zamieszczonym w zakładce WSPÓŁPRACA.
TOP