9 września 2016

Jestem złą matką, jeszcze gorszą blogerką. A może odwrotnie?

Nie mam nic przeciwko fotograficznemu dokumentowaniu rozwoju dziecka. Uważam nawet, że jest to trochę powinność każdej matki, by w bardziej odległej przyszłości móc wspominać zabawne i szczere momenty. Tylko wszystko z rozsądkiem i dobrym smakiem. Warto pamiętać, że niektóre ujęcia ze spontanicznych chwil i kamieni milowych naszych dzieci mogą odbić się czkawką, szczególnie gdy zamiast trafić do rodzinnego albumu, zostaną opublikowane w sieci.



Jeszcze nie tak dawno sama fikałam koziołki nad śpiącym kokonem, czekałam na najmniejszy grymas i zrozumiałam fenomen dziecięcych stóp. Sprawa się rypnęła z chwilą, gdy Gizmolove włączył piąty bieg. Stanowczo odmawia współpracy. Nie wykazuje parcia na szkło.


Ostatnio nawet zakomunikował:

Żadnych fotek na fanpejdża. Skoro facebook tnie mamusi zasięgi, to ja nie będzie wpychał paluszków w te obrzydliwie zdrowe owsianki. 

Wrrr! Masz matko placek, kiedy chcesz mieć tort. I to z wisienką.


Dlaczego tak się dzieje, że (niektóre) dzieci po wkroczeniu w pewien wiek strzelają focha na aparat? Zatrzymanie ich w kadrze graniczy z cudem. Uciekają sprzed obiektywu, dąsają się, a proszone o uśmiech, robią głupie miny albo odwracają się. Mnie tam to absolutnie nie przeszkadza. Jestem zdania, że przyjemniej zatrzymać czas w półgeście, w niedopowiedzianym słowie, na szczęśliwym od kałuży bucie niż denerwować się i pozować, kreować coś na siłę. Z całą stanowczością stwierdzam, że wolę być mistrzynią rozmazanych zdjęć i głupich min, bo to są migawki prawdziwej osobowości Gizmolove. I gdzieś tam nas w międzyczasie.


I CYK! I PSTRYK! PĘKŁA KLISZA, CZYLI TYCH ZDJĘĆ MOICH DZIECI NIE ZOBACZYSZ W SIECI


Nam, kobietom z chwilą nadania tytułu matka oksytocynowe bąbelki uderzają do głowy. Łapiąc w kadr skrawki codzienności, rączki i stópki, pierwsze kupy i owsianki zapominamy, że jest granica prywatności i intymności, której nie powinno się przekraczać. Ja swoją mam. Są za nią zdjęcia, których nigdy nie opublikuję, tylko schowam między bajki. Albo ich zwyczajnie nie zrobię, bo nie jestem ich fanką.


Reportaż z porodu


Narodziny dziecka to jest ten rodzaj emocji i przeżyć, który zostaje poza zasięgiem obiektywu. Never ever!

Zdecydowanie nie!

Sesje brzuszkowe


Tutaj biję się z myślami. Z jednej strony lubię oglądać brzuszki, jest w nich coś magicznego. Mam z nimi jednak problem natury estetycznej. Nie każdy brzuszek saute jest apetyczny. O, może tak.

Okryć czy odkryć?

Sama nie wiem.

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika bastalena (@basta_lena)

Dziecięce sesje pozowane


Takie, gdzie to rodzice zadają sobie trud i upychają śpiące maleństwa w koszyczki, plotą dziewczynkom warkoczyki, a chłopów sadzają na kucyka, wybierają minkę z podręcznego katalogu minek i każą wykrzywiać buzię w nienaturalnym uśmiechu dla własnej satysfakcji i uciechy tłumów.

Nie. Nie. Nie.

Zdjęcia nocnikowe


Na swoje drugie urodziny Gizmolove zrobił mi prezent i pożegnał pieluchę. Sorry, że zamiast sweet foci na nocniku na insta oglądałaś zdjęcie z tortem, ale to co w łazience pozostaje w łazience. Mogę ci się tym pochwalić, wymienić spostrzeżeniami, jak matka matce służyć radą. Ale nie licz, że upublicznię intymne momenty swojego dziecka, skoro nie wrzucam własnych selfie na klopie.

Tajne przez poufne.

Goło niewesoło


Uwielbiam fotografować te wszystkie słodkie małe szczegóły, które sprawiają, że Gizmolove jest niepowtarzalny. Wszystko to, co chcę ocalić od zapomnienia, a co zmienia się wraz z jego wiekiem. Zawadiacki uśmiech, umorusane stópki, małe rączki. I to zobaczysz. Na więcej nie licz. Więcej...

...tylko dla moich oczu.



I wydało się, że nie podążam za zdjęciową modą. Cykam dla siebie, nie dla Halinki i followersów. Sięgając spontanicznie po aparat, pamiętam, że nie wszystkim muszę się afiszować na forum. Zapewne tracę na tym jako blogerka, ale zyskuję jako matka.

Podzielasz moje zdanie? A może masz inne momenty z życia swojego dziecka, którymi nie zamierzasz się publicznie chwalić?





I zarządził...

Maaa-moo! Wbijamy na insta!

Dziecko, z taką miną chcesz podbić instagram?!

TOP