26 maja 2017

26 faktów o mnie. Kilka wzuszających, głównie żenujących i jeden fuckt! 😄 Zgadnij, który?

10 jest fajne, nawet okej, ale każda je ma. A ja nie lubię jak każda. Do stu wiosen jeszcze mi daleko, a czterdzieści i cztery już zajęte przez imię jego. To niech ich będzie 26. Odciąga tym samym uwagę od 34, które skrywa wiek, a kobiet się przecież o wiek nie pyta. Logiki w tym żadnej jak to u mnie, ale gdyby tak skupić się na istotnych datach. Spójrz na kartkę w kalendarzu i zobacz, jaki dzisiaj dzień... Mamy🌷😘




Zapraszam, wchodź. Specjalnie upiekłam tartę z rabarbarem. I kawa jest.




No wchodź, pogadamy sobie. Lepiej się poznamy, co ty na to? Mijamy się co rano na klatce. Znamy z tekstu u Ronji i Kangaroo. Czasem przepuszczasz mnie w sklepie, jak mi się dzieć rozwyje, bo doskonale znasz to z autopsji. I szacun za opanowanie w piaskownicy, gdy wchodzisz w spór o łopatkę, kiedy mnie już dawno szlag trafia.



To kawę pijesz z mlekiem czy bez cukru?



OK, to może ja zacznę.

Jestem jedynaczką z fatalną ręką do kwiatów. Stwórca świadkiem, potrafię ukatrupić nawet kaktusa. Od zawsze wolałam koty, bo chodzą własnymi drogami i same sobie upolują śniadanie. Nie lubię zawracania głowy, uwielbiam święty spokój i ciepłą kawę. Czy taka osoba, może być dobrą matką?

Nie wiem.

Ale wiem, że jestem najlepszą mamą dla swoich dzieci.



26 MACIERZYŃSKICH FAKTÓW O MNIE



#1

Zawsze chciałam mieć parkę. Pierwszego syna, drugą córkę. I tak oto jestem mamą Gizmolove i Bejbi. Dzieli ich 31 miesięcy, a łączy ta sama godzina urodzenia. 17.05.

#2

Często słyszę, że nie wyglądam na swój wiek i podwójną matkę [choć zdarzyło mi się w wieku 24 lat usłyszeć, że wyglądam na 40!].

#3

Gizmolove urodził się po cesarsku. Tak odpłynęłam na sali operacyjnej, że zapomniałam po, co tam jestem. Kiedy mi go w końcu przystawili do twarzy, pierwsze co pomyślałam... Ale owłosiony! Jak małpka.

#4

Bejbi przyszła na świat naturalnie lekko wspomagana siłami próżniociągu, ale to jeszcze nic. Wyobraź sobie taką sytuację! Nosiłam ją 9 miesięcy, rodziłam w bólach te cholerne 12h, w końcu ją zassali i jest! Jaram się bliskością skóra w skórę, raz po raz zerkam na ten nasz cud, i ręce mi opadły. Podobna ani do mnie, ani taty, nawet do teściowej nie. Wypisz, wymaluj Rysiek Kalisz!

#5

Do dziś nie ogarniam spod jakiego znaku zodiaku oboje są. Pierwsza połowa grudnia i druga maja, pomożesz?

#6

Nienawidzę przechwałek i słownych przepychanek rodziców na temat rozwoju dzieci. Zapytana o kamienie milowe moich, odpowiadam, ale nie żebym sama inicjowała tego typu rozmowy.

#7

Równocześnie całkiem snobistycznie uważam, że moje dzieci są najładniejsze.



#8

W przypadku Gizmolove byłam/jestem nadopiekuńcza. Przy Bejbi zaś totalnie wyluzowałam. Nie wiem czy to kwestia doświadczenia i dojrzałości macierzyńskiej czy mam pod dachem hajnidka.

#9

Zdarza ci się szukać pod paluszkami stóp gilgotek nosem, bo mi tak. I nie ma dla mnie znaczenia czy są świeżo wykąpane, czy przepocone po całym dniu chodzenia w żółtych crocksach. Stopy moich dzieci są jedynymi, które mogę wąchać bez opamiętania.

#10

Uwielbiam patrzeć jak moje dzieci śpią. Zamiast wykorzystywać ich drzemki na czas dla mnie, ja siedziałam przy łóżeczku i gapiłam się na nie. Robię to do dziś, bo coraz zabawniej to wygląda. Czasem też zerkam pod kołderkę na bose stopy [to już chyba zakrawa o zboczenie].

#11

Jestem dumna z odpieluchowania Gizmolove przed drugimi urodzinami. Jak widzę te wszystkie norweskie czterolatki popylające w pieluchach i puszczę do tego wodzę fantazji, zwizualizuję sobie te obsrane pupki, to duma rozpiera mi koszulę niczym Rejtanowi.

#12

Mam straszne fobie dotyczące moich dzieci. A to, że Bejbi się zadławi, a ja nie będę w stanie jej pomóc, że się utopią, że Gizmolove obleje się gorącym wrzątkiem, tłuszczem z patelni, albo że zostanie gejem.

Post udostępniony przez bastalena (@basta_lena)

#13

Pozwalam Gizmolove taplać się w kałużach, chodzić po krawężnikach i robić opa opa na łóżku.

#14

Nie znam dziecka, które nie lubiłoby parówek z ketchupem, truskawek prosto z krzaka i kopytek z białym cukrem. Sama jestem takim dzieckiem.

#15

Torty na drugie i trzecie urodziny zrobiłam na kupnych spodach. Powód jest bardzo prosty. Biszkopta samodzielnie upiekłam tylko raz. Nie wyszedł mi. Od tamtej pory czuję niewytłumaczalny strach przed pieczeniem go.

#16

Moją największą macierzyńską wadą jest brak konsekwencji.

#17  

Uwielbiam kupować Gizmolove lody. Niejednokrotnie sama je oblizuję, tłumacząc, że szybko się rozpuszczają.

#18

I jeszcze wyżeram mu słodycze, a kindera sam mi oddaje bardziej zafascynowany pierdółką niż czekoladą.

#19

Często spiskuję przeciwko Gizmolove, oczywiście wszystko w imię zjedzonego obiadu. Faszeruje wtedy kotlety cukinią, albo wmawiam, że kopytka robiła ze mną świnka Peppa. Z rzodkiewką mi nie idzie, zawsze ją wywęszy. Może masz jakiś patent?

#20

Apropos. Bardzo lubię świnkę Peppę. Za dinozaurowe smoothie, skakanie w błotku i wizytę u dentysty. Jednak przy całej sympatii uważam, że bajka ta przedstawia krzywdzący obraz ojca. Serio, nie rozumiem jaki cel przyświecał jej twórcom, aby zrobić z taty pippę.

#21 

Brak mi wyobraźni i jestem totalnym beztalenciem. Zamiast śpiewać, fałszuję. Nie umiem malować, a jedyny instrument na jakim gram, to nerwy. Jedyne co mi w miarę wychodzi to ketchupowe serduszko na kanapce.

#22 

Zdarza mi się narzucać Gizmolove własne zdanie, np. podczas malowania, czym psuję całą zabawę [w tym miejscu zupełnie poważnie polecam ci wpis Mamarak].

#23

Straszny nerwus ze mnie. Kiedy się denerwuję, to głośno mówię. Łapię się przy tym rękoma pod boki, przyjmując pozycję wirującej w oberku tancerki Mazowsza, a Gizmolove mnie naśladuje. I to mnie nakręca jeszcze bardziej. I wtedy mówię jeszcze głośniej.

#24

W chwilach totalnej niemocy wspomagam się babolem Buką.

#25

Nie wyobrażam sobie mojego macierzyństwa bez karmienia piersią. Jestem zbyt leniwa na butelki, smoczki i podgrzewacze. Z resztą cycki szybciej i łatwiej się myje.

#26

Jestem matką nieidealną, która popełniła wiele błędów wychowawczych i pewnie jeszcze cała masa przede mną. Za często odpuszczam, za bardzo się przejmuję i cierpliwością nie grzeszę. Ale nie wyobażam sobie już innego życia. Za bardzo kocham te dwa, które mam!



Teraz ty daj się poznać w komentarzu. Odetchnę z ulgą, wiedząc, że nie tylko ja mam wybuchowy charakter, parówki i świnkę Peppę na sumieniu 😈🐷



TOP