8 czerwca 2017

CZERWCOWE TU I TERAZ

Odkąd zostałam matką nie ma dla mnie piękniejszego okresu w kalendarzu jak przełom maja i czerwca. Nasze tu i teraz to kumulacja uśmiechów, kalorii i najważniejszych dla mnie dat. Ten miesiąc to świętowanie non stop. Balony, lody z bitą śmietaną i lew. Wrrraaaah!


Z przyjemnością wymknę się na chwilę z imprezy. Mam tyle newsów, które nie mogą już dłużej czekać. 





Ale po kolei...

CZERWCOWE TU I TERAZ



Czuję się świetnie. Pogoda o tej porze roku jest najładniejsza. Sprzyja zupełnie spontanicznym wycieczkom po najbliższej okolicy. Tej, którą mijasz codziennie w drodze do pracy, a nie zdajesz sobie sprawy, jakie atrakcje skrywa. A są to między innymi łosie z epoki brązu oraz sztywny pal Kvam.


Z okazji Dnia Dziecka był wypad do figloraju. Gizmolove zapowietzył się na widok Złomka i statku pirackiego. I o mały włos się nam nie zgubił, ale petardę zostawił na zakończenie...

Siedzimy sobie przy kawie. Gizmol mieli w buzi kanapkę boleśnie doświadczną przez podróż. Stwórca po pięciu godzinach zjeżdżania, skakania i wspinania z profilu prawie ją przypomina. A ja jak zwykle w takich sytuacjach, zamiast zająć się czymś pożytecznym i dać odetchnąć, rozpoczynam rozmowę.

- Myszka, podoba się?
- Tak.
- A co najbardziej?
- TA-TA!

Nie mam więcej pytań 💖


Jestem wdzięczna za drugą edycję wyzwania #pijsmoothie. Dzięki Evelinie awokado i seler naciowy już nam nie straszne, przynajmniej w smoothie.


Chciałabym zaprosić cię do reaktywowanej grupy Blogerzy od kuchni. Nowa moc, nowe menu i cudowne prowadzące, bo wespół ze mną w garach miesza Anka. Niech cię nazwa nie zmyli, nie musisz być z blogowej branży. Wystarczy, że jesteś mamą.


Cieszę się z kolejnych postępów bejbasów. Gizmolove opanował jazdę na rowerze. Instruktaż przeprowadzony przez Stwórcę trwał jeden dzień. I voila! Bejbi wcale nie gorsza, goni brata. W tym miesiącu do zataczającego coraz szersze kręgi turlania i pełzania, doszło bujanie. Nic tylko patrzeć jak zacznie siadać, jeść i gadać. Póki co rozkosznie się denerwuje i ślini na potęgę.

Apropos... próbowałaś kiedyś spakować prezent z ząbkującym niemowlakiem? Nie da się! Ale może to i lepiej, pochwalę ci się. 

Zobacz.


Planuję już Dzień Ojca. Mając w pamięci zeszłoroczne last minute, tym razem wzięłam się za niego wcześniej. Z resztą nie tylko ja, bo i dzieciaki aktywnie w przygotowaniach uczestniczą. Upatrzyli sobie wyciskacz łez i heart brejker w jednym. Fotoksiążkę ze swoimi zdjęciami. Ło, matko! Z pomocą przyszło nam Printu.pl.

W zależności od posiadanych umiejętności, podzielili się pracą. I tak... Gizmol czuwał nad oprawą graficzną. Przedzierał się przez katalogi ze zdjęciami i wybierał te najładniejsze, z których wspólnie skomponowaliśmy poszczególne strony. Aplikacja jest tak prosta, że każdy sobie z nią poradzi. Bejbi zaś sprawdzała organoleptycznie produkt końcowy. Nie ma się do czego przyczepić! Wysokiej jakości papier jest odporny nawet na ząbkującego niemowlaka 😁

 
My prezent dla taty już mamy, a ty? Jeśli spodobał ci się nasz pomysł, TUTAJ znajdziesz więcej informacji oraz otrzymasz 47% zniżki na zakup fotoksiążkiTylko pamiętaj, raz pobrany kod jest ważny 14 dni.


Czekam na minę Stwórcy, kiedy zobaczy, co dzieciaki dla niego przygotowały. Od siebie dodam ciacho. Tylko jeszcze nie wiem jakie. Może podrzucisz coś w komentarzu?




Pomysł na serię Tu i teraz zaczerpnęłam od Kasi z bloga Worqshop. To taka comiesięczna pigułka tego co u nas. Celowo umieściłam go w mamusinym klimacie, bo to dzieci zajmują sporą część mojego dnia. Miesiąca. Życia.

2017 KWIECIEŃMAJ
TOP