3 grudnia 2017

✨ 7 pytań, które wprowadzają mnie w świąteczny nastrój ✨



Dzisiaj mnie dziecko zapytało: - Mamo, a kiedy przyjdą święta?

No to mu odpowiedziałam...



- Kiedy mama zje wszystkie czekoladki z twojego kalendarza adwentowego 😄 #złamatka


Ze wzruszeniem wspominam nasz zeszłoroczny adwentowy kalendarz aktywności, który zrobiłam dla Gizmola. Niestety w połowie miesiąca sprawa się rypnęła, bo Bejbi wywróciła nasze przygotowania do góry nogami.

W tym roku poszłam po najmniejszej linii oporu. Moja aktywność sprowadza się do schrupania małej, słodkiej czekoladki. To znacznie najprzyjemniejszy sposób odliczania do świąt. Obawiam się tylko, że po dwóch dniach mogę być w okolicach pierwszej gwiazdki. No, bo jak to tak...

... TYLKO JEDNĄ CZEKOLADKĘ DZIENNIE?!



I kiedy tak pomyślę, to są takie pytania, które ciągu roku wydają się być banalne. Ale nie w grudniu. Bo w magicznym, przedświątecznym tu i teraz nabierają szczególnego znaczenia.


CZY NAPISAŁAM LIST DO ŚWIĘTEGO MIKOŁAJA?


Właśnie kończę... Nie widzę najmniejszego powodu, by tego nie zrobić. Co to ja już nie dziecko? Poza tym, to piękna tradycja, którą niezależnie od wieku należy pielęgnować.

Oto krótka lista moich pragnień.

Jako najgorsza* blogerka potrzebuję dobrego plannera, a jako matka czasuPrzyda się też miseczka, bo moja ulubiona ostatnio jak szybko wpadła w oko Bejbi, tak szybko wypadła z jej rączek, pozostawiając po sobie wspomnienie. I kubek z pandą do kawy. Z kolei to sympatyczne etui na telefon ma ponoć najlepsze wzięcie. Chętnie uzupełniłabym braki w mojej kosmetyczce, a odkąd przeczytałam recenzję tych mydeł u Olgi, nie mogę przestać o nich myśleć. A i zestawem fajnych skarpet nie pogardzę.


KIEDY TO ZLECIAŁO?


Trochę od czapy, ale już wyjaśniam. Za kilka dni będziemy świętować pierwsze urodziny Bejbi. Z tej okazji muszę coś wyznać. Fajnie nie zarywać nocy, patrzeć jak obiad zjada całą sobą, a ekspresji pozazdrościłby jej sam Freddie. Pod tym względem jest zupełnym przeciwieństwem brata. W najśmielszych snach nie przypuszczałam, że pierwszy rok z życia matki córki może być taki ekscytujący.



Obym się tylko nie obudziła... 😉

CO KUPIĆ KOMUŚ, KTO WSZYSKO JUŻ MA?


Szczerze mówiąc, nie wiem. Dlatego zawsze staram się stworzyć portret potencjalnego obdarowywanego i znaleźć jego słabe punkty. Stwórca na ten przykład ma odwieczny bałagan w kablach, poranną sklerozę, małego klona i roczek tuż, tuż.





A jeśli to nie pomoże, to zostaje wręczyć coś oklepanego, strasznie przewidywanego, ale używanego przez 365 dni w roku. Idealnie sprawdzają się wtedy bielizna, perfumy albo kubek. Jest tylko jeden warunek. Musi być z jajem.

TO WŁAŚNIE MIŁOŚĆ czy LISTY DO M?


Zdecydowanie Colin i Hugh ❤️

CZY DO GRZAŃCA TRZEBA DWOJGA?


Ja wiem, można dzielić ze sobą dosłownie wszystko. Kołdrę, choć za każdym razem pytam się, dlaczego ja? Kubek do kawy, nawet jeśli ja piję z naparstka, a on z litrowego wiadra. Albo dresik, bo wygodnie sprząta się w nim mieszkanie. Ale grzańca na dwoje? Nie, nie, nieee oddam!

CZY JUŻ MOŻNA?


Nawet trzeba! Mimo, że nie przepadam.




fot. freestocks.org/Unsplash

* Wszelkie podobieństwo do wpisu afiliacyjngo było zamierzone, ale jako najgorsza blogerka nawet tego nie ogarnim. Także tego, znowu nie zarobię. Na prezenty wyjmę ze skarbonki.

TOP