1 lutego 2018

5 faktów o mnie [Wyzwanie z InstaStory]

Czasem człowiek musi napisać coś, aby poczuć się lepiej. Napisać coś osobistego, by uświadomić sobie, że w swoim wariactwie jest normalny.



Muszę przyznać, że bardzo udzieliła mi się atmosfera wyzwania na Instastory, 5 faktów o mnie. Tak bardzo, że sama skusiłam się przyjąć nominację od @agnes__nes.


Polecam także >> 26 faktów o mnie na Dzień Matki i Zapytaj mnie, o co chcesz


5 faktów o mnie


#teamwodnik Od 11 lat spełniam się z Wodnikiem. Rocznik '83 im starszy, tym lepszy. A urodziny dzień po dniu mają same plusy- jeden tort, jeden biszkopt, stresu mniej i garów do mycia. I tylko jeden minus. Wkurzają mnie nasze wady.


Nie lubię golić nóg. Żebyśmy się dobrze zrozumieli, kocham to uczucie bycia gładką jak pupcia niemowlaczka, ale nienawidzę czynności jako takiej. I za-wsze, ale to za-wsze się pozacinam. Chciałabym raczej nie mieć do czynienia z włosami na nogach. Czy to jest w ogóle możliwe?! Wosk odpada. Raz próbowałam i na moją szczecinę nie działa. A nie, przepraszam. W czasie ciąży z Gizmolem włosów było jakby mniej. Albo mnie było jakby więcej i ich po prostu nie widziałam. Tak czy siak, na nogach miewam krzak.

Na dowód dialog z rana.

- Maaamo, pomóż mi! Nieeeee mogęęę!
- Co się stało?
- Rajstopki.
Paczę na Gizmola i zastanawiam się, jak śpiącym trzeba być, by wpakować dwie nogi w jedną nogawkę. 
- No, chodź. Siadaj mi na kolanach, to poprawimy.
- Nie mogę.
- Dlaczego?
- Bo masz włosy...



Lubię różne dźwięki, ale nie powinnam ich wydawać. A tak się złożyło, że śpiewałam w radiu. Mój ojciec do dziś ma z tego ubaw po paszki, a ja nadzieję, że te dźwięki nigdy nie wyjdą na jaw. Szansa jest spora, bo:

a) było to wieki temu, w siódmej albo ósmej klasie podstawówki
b) śpiewałam w duecie z koleżanką i siedziałam dalej od mikrofonu. Ufff!
c) radio już nie istnieje (podobno zakończyło działalność zaraz po moim wykonie)

Teraz śpiewam tylko dzieciom na dobranoc, ale one na szczęście nie wiedzą, że fałszuję.



Po studiach 5 lat pracowałam w laboratorium diagnostycznym jako asystent w Punkcie Przyjęcia Materiału. Taka gówniana robota. Niejednokrotnie miałam mocz na ręka...wiczkach. Ale lubiłam ją bardzo! Brakuje mi tego wirowania, przelewania i babrania się krwi. 

Zdarzały się całkiem zabawne sytuacje, których dostarczali nam sami pacjenci. Jak wtedy, kiedy ktoś na badanie ogóle kał przyniósł zawienięty w gazetę albo w pudełku po jajku niespodziance.



Filmy oglądam dwa razy. Co najmniej. A powodów jest wiele. Wiecie, jak mnie coś wzruszy. Albo akurat gotowałam obiad i zerkałam tylko. Albo grał mój ulubiony aktor, no ten brzydki z krzywym nosem. Albo oglądałam sama, a chciałabym pokazać Stwórcy. Albo jak to w polskich filmach bywa, nagłośnie jest do bani. Bo akurat jest piątek. Albo jest mi smutno. Naprawdę każde "albo" jest dobre. 

To samo mam z serialami. Ranczo, Przyjaciele, Seks w wielkim mieście... dla aktorów, dla kultowych dialogów, na poprawę humoru. Teraz czekam na ciąg dalszy Diagnozy (patrz punkt wyżej).



OK. Kto chce, podrzuca coś o sobie. Ja tymczasem spadam ogolić nogi, żeby dziecko się mnie nie wyparło.

Do miłego, Mesie!

TOP