25 marca 2018

Zmiana czasu to czas na zmiany

Nie udało mi się z początkiem roku, kiedy są realne szanse na przeczytanie 52 książek. Ani w dniu urodzin, życząc sobie pomyślnego spełnienia. Widocznie potrzebowałam więcej czasu, żeby odżyć.


Dlatego minionej nocy przeszłam na czas letni. Ponoć dłuższe dni sprzyjają robieniu samych fajnych rzeczy. Po spisaniu tych najważniejszych okazało się, że w pierwszej kolejności muszę:


.wyjść do ludzi


Najwyższy czas ruszyć tyłek i nie zasłaniać się ekranem laptopa introwertyzmem. Zamiast gadać do telefonu, zacząć do ludzi z krwi i kości, bo tylko tak mogę... 

.nauczyć się norweskiego (w końcu!)


Skoro możliwości i chęci są, eg må smi mens jernet er varmt (muszę kuć żelazo póki gorące). Po czterech latach powinnam porozumiewać się przynajmniej na poziomie przyzwoitym. Chociażby dlatego, aby zrozumieć własne dziecko. Śpiewać z nim Hjulene på bussen. Gotować z norweskich przepisów w oryginale. Móc wyjść do ludzi i...

.znaleźć pracę


W normowanym wymiarze godzin, płatną, z urlopem i możliwością pójścia na L4. Najlepiej od sierpnia.

.planować obiady z wyprzedzeniem


O ile ze śniadaniami nie mam większego problemu (bo owsianka), a na kolację każdy je, co chce (przynajmnej tak mu się wydaje, hę), to w temacie obiadów nadal jestem nieogarnięta. Powaga, nic tylko se tłuczkiem do mięsa w łeb walnąć.

.przestać marnować czas


Czasem lepiej nie robić nic, niż robić coś bezsensownego. Malvina Pe.



Potrzebuję:

.biegać rano


Dla nieskrępowanej nikim chwili wolności. Odreagowania histerii dnia poprzedniego i przygotowania się na wyzwania dnia następnego. Zwyczajnie pobyć sama na sam z własnymi myślami.

.zmienić coś na blogu


Szablon? Może logo, bo aktualne przypomina zawartość pieluszki Bejbi. A już na pewno zrobić porządek z kategoriami.

.usunąć blogowe konto na fejsie


I tak wygląda kiepsko. W razie czego jestem na instagramie. Jeśli mnie tam jeszcze nie obsypujesz serduszkami, nadrabiaj zaległości w tej chwili. Nie cierpię na syndrom fomo, więc przedawkowanie owsianek, dzieciów i Norwegii Ci nie grozi.


.zaprzyjaźnić się z książką


Innymi słowy, zacząc czytać. W ogóle i regularnie. Wymyśliłam sobie nawet 6 kategorii, w których chcę przeczytać książki. Inspirująca mama, wygrana w konkursie, biografia, w języku obcym, z polecenia i na koniec, która w ręce wpadnie. 

.wyjechać za granicę


I nie jest to wcale takie przypadkowe życzenie, bo w maju lecimy do Anglii na komunię mojego chrześniaka. Już się nie mogę doczekać! Obyśmy tylko nie wpadli z deszczu pod rynnę, hę.



Chciałabym:

.wytrwać w wyzwaniu #razem52tygodnie


Dzięki ci blogosfero za ciocię Ronję i jej pomysł.

.zrobić wymarzony tort dla Gizmola


Wysoce prawdopodobne, że nie wpisze się w obowiązujące trendy #nosugar i #glutenfree. Ale to nic. Najważniejsze, że od biszkoptu po krem wykonam go tymi ręcyma. Pozostaje jeszcze kwestia świeczek z Pidżamersami, gdzie ich szukać?

.udzielić wywiadu/napisać artykuł do gazety


Tylko kto by chciał to przeczytać? 

.zorganizować bożonarodzeniową wymianę


Zdaję sobie sprawę, że jeszcze jeden śnieg nie stopniał, a ja już myślę o kolejnym, ale boję się, że jak sobie tego nie zapiszę, to zapomnę. Pomysł ten zrodził się w trakcie powstawania wpisu 7 pytań, które wprowadzają mnie w świateczny nastrój, ale na jego realizację było wtedy za późno. Co powiesz na wymianę... świątecznych skarpetek?!

.być szczęśliwa


CHCIAŁA-BYM, CHCIA-ŁA, CHCIAŁABYM, CH-CIAŁA!

...


Styka, bo mi wiosny nie wystarczy. A jeśli odnajdujesz się w którymś z punktów, pisz w komentarzu. Podobno realizowane wspólnie cieszą bardziej.

Zdjęcie w nagłówku należy do Setha Macey'a na Unsplash
TOP