15 maja 2018

7 myśli po Wielkiej Wymianie Książkowej vol. 5

Był taaki tydzień, kiedy chałupa leżała odłogiem, dzieci na przemian jadły parówki i owsiankę, bo matka większość swojego czasu spędzała z blogiem w książkach. Tak, Mesie! Czas Wielkiej Wymiany Książkowej to tydzień bardzo zajęty.


A oto moje podsumowanie.


Dlaczego w ogóle wzięłam w niej udział?


Przecież gdyby przyjrzeć mi się z bliska, to mól książkowy ze mnie taki, jak z koziej doopy trąbka. Ano, właśnie dlatego. Przy okazji wpisu wiosennego wspomniałam o powrocie do regularnego czytania. Wyzwanie sobie nawet wymyśliłam- przeczytać 6 książek w różnych kategoriach. I pomyślałam, że WWK będzie dobrym miejscem na pozyskanie książek do wyzwania.


Później w Wiadomościach usłyszałam raport czytelnictwa, który opublikowała Biblioteka Narodowa. Statystyczny Polak w przeciągu minionego roku przeczytał jedną książkę. Czujecie! JEDNĄ KSIĄŻKĘ! Spoko loko luz i spontan, ja na swoim koncie miałam dwie, ale tylko dlatego, że jedną z nich wygrałam w konkursie u Ani Niebałaganki (Złe matki są najlepsze), a drugą napisała moja koleżanka (Czarodziejka). Czy to powód do dumy? Oczywiście, że nie! 


A po trzecie... wróćcie sobie mem z nagłówka. Zauważyłam, że dla moich dzieci staję się "lewą" mamą z obrazka. Uchowaj Boże!


A teraz konkrety...



Początkowo obawiałam się, że osiem książek do wymiany to trochę za mało, ale koniec końcem udało mi się wymienić ich pięć, co uważam za wspaniały wynik. A moja biblioteczka wzbogaciła się m. in. w dwie pozycje kulinarne, na które od dawna miałam ochotę, czyli Kuchnia roślinna dla każdego Jaglany detoks.


Kolejny raz przekonałam się, że gdy nie zapytam, odpowiedź zawsze będzie brzmieć nie. Dlatego warto pytać, szukać i truć. Dzięki temu czytam właśnie biografię Ani Przybylskiej (dziękuję Izabela Damse!).


Jako mama, która z każdych zakupów dla siebie wraca z torbami rzeczy dla dzieci, tutaj czułam się, jak wyrodna matka. Może następnym razem warto pomyśleć o jakiejś special edition dla najmłodszych? Jakby co chętnie pomogę, Madzia i Daga słyszycie?!


Jeśli miałabym wskazać jakiś minus, to czas akcji. Jakimś cudem tym razem dzieciaki mi dłużej pospały. Co innego ja, która już od szóstej oka nie mogłam zmrużyć. Ale i tak uważam, że niedzielny poranek na akcje, w której liczy się czas, nie jest najlepszy. Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że takiego, który by każdemu pasował, nie będzie. 



Na koniec zasłużone podziękowania dla organizatorek, Madzi i Dagmary. Dziewczyny, Wasz entuzjazm i  zaangażowanie są godne podziwu. Serdecznie pozdrawiam wszystkich uczestników V. edycji, a tych niezdecydowanych do udziału w kolejnych namawiam!



Kto z Was brał udział w piątej wymianie? Jakie macie spostrzeżenia? I z kim się wymieniam następnym razem? 


Do następnego,
bastalena

Zdjęcie w nagłówku pochodzi ze strony Zespół Myślenia Ironicznego.
TOP