8 maja 2018

O pisaniu z przyjemnością i dla przyjemności. Inspirujący wywiad z Agnieszką Płoszaj

Zdjęcie pochodzi z fanpage autorki.
W marcu 2017 roku miała swój debiut lieracki, a jej Czarodziejka namieszła w literackim świecie. Zdobyła serca czytelników i uznanie krytyków. Z Agnieszką Płoszaj, na co dzień instruktorką fryzjewrstwa z miasta Łodzi, która pisze książki i to w dodatku kryminalne, rozmawiam na chwilę przed premierą jej drugiej powieści, Ogrodnik.







@agnesploszaj na instagramie


fanpage autorki agnieszkaploszaj






Domyślam się, że już wielokrotnie odpowiadałaś na to pytanie, ale nie mogę go nie zadać. Skąd pomysł na napisanie książki, i to w dodatku kryminalnej?

Tak, na to pytanie odpowiadam ciągle ;) Uwielbiałam kryminalne historie od dziecka. Fascynowały mnie zagadki i tajemnice, a wraz z wiekiem ciekawiła mroczna strona ludzkiej natury. Gatunek nie był więc wyborem jako takim. To była oczywista kwestia. Nie rozważałam napisania romansu albo horroru. W moich książkach pojawia się jednak wiele wątków obyczajowych. Liczę się z tym, że nie każdemu czytelnikowi będzie to odpowiadać. Nie mniej jednak nie znajduję się w typowym noir. Za bardzo ciekawią mnie ludzkie emocje. Lubię o nich pisać. Bawić się nimi.



A jak na ten pomysł zareagowała rodzina, znajomi?

Przede wszystkim niewiele osób w ogóle o tym wiedziało. Nie mówiłam o tym głośno, dopóki nie byłam pewna, że ma to sens. Wiem, jak zwykle ludzie reagują na takie pomysły, stąd moja ostrożność. Dopiero gdy podpisałam umowy, oficjalnie przyznałam się do „zbrodni.” Reakcje były raczej pozytywne i przychylne. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie wszystkie do końca szczere. Ale to bez znaczenia. ;)




Kiedy padło ostatnie słowo Czarodziejki,  poczułaś ulgę czy niepewność? Wiesz, chodzi mi o to, że napisanie książki to dopiero początek. Trzeba ją jeszcze wydać. Czy znalezienie wydawcy było dla Ciebie dużym wyzwaniem?

Ogromnym. Poświęciłam bardzo dużo czasu, energii by przede wszystkim dotrzeć do odpowiednich ludzi. Ciężko na to pracowaliśmy. Mówię w liczbie mnogiej, bo nie tylko ja w tym uczestniczyłam. Jedną z osób był mój mąż. Niewiarygodnie pewien tego, że nam się uda. Mimo kilku pierwszych niepowodzeń, nie zwątpił w słuszność dalszych działań. Wierzył w mój sukces i nadal w niego wierzy. Podobnie jak Ewa, pewna przyjazna dusza, którą miałam wtedy blisko. Oboje nie pozwolili bym odpuściła. To bardzo mobilizujące. Odpowiadając jednym zdaniem na Twoje pytanie… potrzebne było dużo determinacji i cierpliwości.




Miejscem wydarzeń obu powieści jest Łódź, w której mieszkasz. To celowy zabieg, sentyment czy może coś więcej?

To w stu procentach przemyślany wybór. Chciałam i chcę żeby miejsca w moich książkach były rzeczywiste. Żeby każdy mógł pójść w dany punkt i zobaczyć bramę, budynek, most etc. Jedyne czego nie ma w realnym życiu to kawiarni, którą stworzyłam na potrzeby książki. Podkreślam słowo kawiarni, bo jej adres istnieje. Ale co się w nim obecnie znajduje? Zostawiam tą kwestię czytelnikowi. Wracając do Łodzi. Nie znam innego miasta tak dobrze jak rodzinnego. Wybór był zatem prosty.




Jesteś mamą dwóch uroczych córek.  Czy w trakcie pisania wydarzyły się jakieś zabawne momenty z ich udziałem?

U nas co chwilę się coś dzieje (śmiech). Ale jeśli chodzi o książkę to stworzyłam postać Małej Zuzi. Ta czteroletnia na początku dziewczynka, nosi w sobie cechy obu moich dziewczyn. Jej sposób bycia, niektóre zachowania i sytuacje jakich doświadcza są niejednokrotnie żywcem wzięte z naszego „domowego podwórka”. Nadmienię, że moje córki wbrew pozorom, to bardzo kreatywne dzieci. Nie brakuje mi więc pomysłów na Zuzię. Każda scena w której się pojawia ma ukazać zabawne oblicza dziecka, to jak stara się być samodzielne, nieporadne albo wykiwać dorosłych. Ponadto zadaniem Zuźki jest rozbicie napiętej atmosfery towarzyszącej intrydze. Dzięki temu mogę swobodnie odwrócić uwagę czytelnika od głównego wątku. Przykładem takiego zabiegu jest scena w Ogrodniku, gdy Mała Zu niepostrzeżenie opróżnia kieliszki z winem, wykrzykując przy tym hasła o miłości i przyjaźni z bajki o kucykach. To kontrastuje z tym co zamierza zrobić jej matka, Magdalena, która w kuchni rozważa użycie tasaka w konfrontacji z nieproszonymi gośćmi. To jedna z moich ulubionych scen, gdzie groza i powaga sytuacji miesza się z humorem.



To może w związku z tym doczekamy się jakiejś książki dla dzieci, piszesz się na to?

Pracuję nad tym. Moje poczynania nadzorują oczywiście dziewczyny. Ale na razie cicho-sza!



Czarodziejka powstała z przyjemnością i dla przyjemności. Jakiej rady udzieliłabyś każdemu, kto pisze do szuflady (czy to z powodu braku wiary w siebie, czy obaw związanych z publikacją)?

Przede wszystkim jak najwięcej osób musi przeczytać Wasz tekst zanim postanowicie oddać go w ręce redaktora. Osób nie bojących się krytycznie ocenić Waszej pracy. I Wy tę krytykę też musicie potrafić przyjąć z pokorą. Reszta to wytrwałość i cierpliwość.




Agnes, to przechodząc już konkretnie do Ogrodnika. Gdybyś miała opisać powieść w maksymalnie pięciu słowach, to będą to:

Wielowymiarowa i wielowątkowa powieść kryminalna. Do tego nieco kontrowersyjna jak sądzę ;)




Czy jest on kontynuacją Czarodziejki? Znajdziemy w nich jakieś cechy wspólne, poza morderstwem oczywiście?

Jak najbardziej. Każda z części łączy się ze sobą wątkami głównych bohaterów. Ich życie, losy biegną dalej. Inaczej jest ze zbrodnią. Każda sprawa, nad którą pracują łódzcy śledczy dotyczy innego morderstwa. Każde dochodzenie zaczyna się i kończy w danym tomie.



Rozumiem, że nie możesz zdradzić kim jest tytułowy Ogrodnik. Możesz chociaż powiedzieć co z wątkiem dziewczyn z kawiarni, Mani i Julki? Noo i ciekawi mnie w jakim kierunku rozwinie się relacja Julii i Tomasza. 

O samym Ogrodniku nie powiem nic.

Szepnę Wam jedynie, że wątek kawiarniany oczywiście toczy się dalej. Podobnie jest z policjantami. Dostają oni kolejną sprawę do rozwiązania, a ich życie prywatne… no cóż, jest prywatne (śmiech).

Ale żeby nie zostawić Was z niczym… Relacja Julki i Tomka od początku nie należy do sielankowej love story. A im dalej moi bohaterowie angażują się w ten układ, tym bardziej wszystko się komplikuje. To dlatego, że warunki w jakich ten związek się rozwija są wyjątkowo niesprzyjające. Zarówno jedna jak i druga strona ma jakąś przeszłość. Skonfrontowanie jej doprowadzi do sporego zamieszania. Na wzmocnienie apetytu dodam, że zmieni się także sytuacja uczuciowa Kuby. I też nie będzie to dla niego łatwe.



Niedługo premiera. Stresujesz się?

Ekscytuje! To chyba najlepsze określenie. Nie mogę się doczekać! Mimo całego zamieszania jakie się z tym wiąże.





I na koniec pytanie, którego nie może zabraknąć w naszej rozmowie. Czy będzie ciąg dalszy?

Już jest! Ale na razie cicho sza! Na razie najważniejszy jest Ogrodnik.


📚 TRZY SZYBKIE Z ŻYCIA WZIĘTE 📚



Najlepiej pisze mi się, gdy... 

nic nie muszę.

Cecha charakteru, którą najbardziej w sobie cenię to... 

optymizm.

Plany na najbliższe 24 godziny... 

jeszcze dwa maile i zabieram się za kolację. Potem muszę naładować baterie by mieć siłę i energię na cały jutrzejszy dzień.




Agnes, bardzo Ci dziękuję za ten wywiad.

Zdjęcie pochodzi z fanpage autorki.


A na koniec mała niespodzianka! Cieszę się, że czytelnicy bloga jako jedni z pierwszych będą mogli dowiedzieć się, kim jest tajemniczy Ogrodnik. Dzięki uprzejmości Wydawnictwa W.A.B szykuję dla Was rozdanie książkowe 


Obserwujecie profil @basta_lena i @agnesploszaj, by być na bieżąco.



Do następnego,
bastalena
TOP